Brawo! Fantastycznie, że ptaki wybrały Pani budkę 🙂 Jeśli widuje Pani tylko jednego ptaka, to możliwe że drugi siedzi już na jajkach. Ale wówczas samiec będzie kursował już z pokarmem, a nie materiałem na gniazdo 🙂 Za chwile powinno być słychać czy coś się wykluło w budce 🙂
]]>Możecie spokojnie posprzątać budkę, brak gniazda w środku nie powinno jej przeszkadzać w nocowaniu wewnątrz 🙂
]]>Warto poobserwować, myślę, że dorosłe ptaki zaopiekują się podlotem. Jedna noc poza opieką rodziców nie powinna skutkować odrzuceniem dziecka.
]]>Cześć Agnieszko 🙂
Jeśli sikory zdecydowały się założyć tam gniazdo to bez wątpienia młode dadzą radę je opuścić, tym nie trzeba się przejmować. Pisklęta dorastają bardzo szybko, więc pewnie za chwilę już ich tam nie będzie. Jeśli odczyt licznika może poczekać kilka dni, to na pewno małe już opuszczą gniazdo. Przekładanie ich do budki to bardzo zły pomysł, rodzice najprawdopodobniej porzucą taki lęg. Niemniej samo wywieszenie budki to pomysł bardzo dobry, być może kolejny lęg ptaki zdecydują się wyprowadzić już w budce.
Witam, w liczniku na gaz ptaszek prawdopodobnie sikorka, bo umaszczeniem bardzo podobny, tylko wydaje mi się że ma biały brzuszek, nie chcemy go wypłoszyć, więc omijamy go zwrokiem zrobila sobie gniazdo, prawdopodobnie są tam 4 piskleta, słychać ich spiew i widać jak mama wylatuje z robakami w dziobie, jest to licznik gazu więc trzeba będzie go otworzyć i podać stan licznika, co do tej pory staraslismy się unikać żeby małe podrosły, jest tam bardzo mało miejsca, więc zastanawia mnie fakt jak te małe dadzą radę opuścić gniazdo i uczyć się latać, mamy też psiaka, który często jest na ogrodzie, więc może stanowić dla nich zagrozenie, zastanawiam się jak mogę im pomóc czy można np kupić budkę legowa i postarać się je przenieść, czy zostawić w spokoju, jak zdołają opuścić to gniazdo, bo jest tam bardzo mało miejsca, jaki pokarm im dać, żeby im pomóc, ogólnie co zrobić w tej sytuacji, przy nasłuchiwaniu słychać jakby ruszsnie skrzydłami, pewnie mają do 3 tygodni
]]>Opisywane zachowanie raczej nie jest normalne dla sikor. Nawet przy karmniku wysoko zawieszonym w koronie drzewa wolą one wybrać jeden kąsek i odlecieć zjeść go na jakieś gałęzi. Być może jest to ptak z jakąś kontuzją, która utrudnia mu lot na większe dystanse niż kilka metrów. Wówczas takie koczowanie przy źródle pokarmu byłoby zrozumiałe.
Jeżeli ten osobnik nie odzyska możliwości lotu, to prędzej czy później pewnie padnie ofiarą jakiegoś kota. Niestety dla tak małych ptaków bardzo trudno znaleźć pomoc medyczną, która sprawiłaby że osobnik znowu będzie latał. Ewentualnie istnieje możliwość odłowu i hodowli ptaka w domu, sikory jednak są pod ochroną i na takie czynności trzeba mieć stosowne zezwolenie.
Ciężko stwierdzić. Pisklęta wychowane nie przez rodziców często mają problem z powrotem do natury i integracją ze stadem. Jedynie obserwacja Pipstera może dać odpowiedź na Pani pytanie.
]]>