
Łoś euroazjatycki (Alces alces) to największy obecnie żyjący przedstawiciel rodziny jeleniowatych. Jego imponująca postura, masywna budowa ciała oraz charakterystyczne poroże u samców sprawiają, że jest to zwierzę, które trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Największe osobniki łosia mogą osiągnąć wysokość nawet do 230 cm w kłębie i ważyć nawet do 800 kg. Zwierzę to ma dużą, masywną głowę z charakterystycznym wydłużonym pyskiem. Głowa łosia obraca się w szerokim zakresie dzięki krótkiej, ale bardzo mocnej i umięśnionej szyi, pod którą zwisa narośl tłuszczowa, pokryta dłuższymi włosami, nazywana brodą.

Na grzbiecie zwierzęcia widać garb. Łosia również łatwo rozpoznać po jego bardzo charakterystycznych długich, ale bardzo silnych i mocnych nogach, zakończonych racicami, które zwierzę w razie potrzeby szeroko rozstawia. Idealnie sprawdza się to jak zabezpieczenie przed zapadaniem się w błocie, bagnie czy śniegu.1
Zarówno samce (byki), samice (klępy), jak i młode łosie (łoszaki) są jednakowo umaszczone. Ich gęsta, szorstka sierść na korpusie jest brązowa, ciemniejsza na grzbiecie, a jaśniejsza na brzuchu i nogach. Samce na głowie dźwigają poroże, które gubią co roku. Starsze samce z ciężkim porożem w listopadzie, młodsze, których poroże waży sporo mniej, w grudniu i styczniu.2

Mimo swojej majestatyczności i spokojnego usposobienia, łoś może być postrzegany jako potencjalnie niebezpieczny. Dorosłe osobniki, to naprawdę duże zwierzęta o pokaźnej masie ciała i sam ich rozmiar może wzbudzać lęk. Łoś jest jednak zwierzęciem o zachowaniach typowych dla większości jeleniowatych. Dorosłe samce wiosną i latem preferują samotność, a jesienią dołączają do małych stad, aby wspólnie przetrwać zimę.
Są to zwierzęta o zmierzchowym i nocnym trybie życia, co oznacza, że najwięcej aktywności wykazują o świcie i zmierzchu. Pomimo, że najczęściej widuje się je powolnie spacerujące potrafią biegać z prędkością około 30 km/h, a na krótkich dystansach potrafią się rozpędzić nawet do 60 km/h. Mało znanym faktem jest to, że łoś euroazjatycki to świetny pływak, który potrafi nawet nurkować.
Łoś eurazjatycki to zwierzę flegmatyczne, najczęściej poruszające się powoli, zazwyczaj nie jest agresywny wobec ludzi. Jednakże, jak każde dzikie zwierzę, może stać się niebezpieczny w określonych sytuacjach:

Łoś wystękuje naturalnie wyłącznie na północnej półkuli globu. W Europie największe populacje łosi występują na północy, w krajach Skandynawskich. Jego zasięg jednak sięga dużo dalej, łosia można znaleźć również w krajach Bałtyckich, Polsce, zachodnich Niemczech, Białorusi i Rosji. Zwierzęta te występują również w północnej Azji, szczególnie w północnej tundrze i tajdze.
Po drugiej stronie Atlantyku łoś zamieszkuje w Kanadzie i północnych stanach Stanów Zjednoczonych Ameryki.
W Polsce te imponujące ssaki można spotkać głównie w północnej i wschodniej części kraju, na Lubelszczyźnie, Podlasiu, a także w obszarach chronionych takich jak Poleski, Biebrzański czy Kampinoski Park Narodowy. Szacuje się, że nasze lasy są domem dla około 14 tysięcy łosi, z czego największe populacje obserwujemy właśnie na wschodzie kraju. Osobiście, podczas spacerów po Polesiu czy w okolicach Doliny Bystrzycy i Lasów Krzczonowskich, niejednokrotnie miałem okazję podziwiać te dostojne zwierzęta. Ich obecność to dowód na bogactwo i różnorodność naszych przyrodniczych skarbów.
Badania liczebności łosi w Polsce w ostatnich latach odbywały się przy zastosowaniu różnych metod, dlatego aktualnie trudno jest oszacować dokładną populacje tego zwierzęcia w naszym kraju3.

Naturalne siedliska łosi to przede wszystkim lasy iglaste i mieszane, bagna, torfowiska oraz tereny podmokłe, które zapewniają mu dostęp do pożywienia i schronienia. Łoś preferuje obszary z bogatą roślinnością wodną i niską, co jest związane z jego dietą. Jest to zwierzę terytorialne, ale nie broni swojego rewiru. Zazwyczaj przebywa w rejonie o wymiarach około 10-15 km2, jednak w poszukiwaniu pożywienia często przemierza duże odległości.
Zimą zdarza się im migrować, uciekają wówczas z mroźnej północy na cieplejsze południe, niekiedy przemierzając przy tej okazji nawet ponad 200 kilometrów.
Łosie są roślinożerne, bardzo chętnie żywią się roślinnością wodną, podwodną i wyrastającą na błotach. Zjada turzyce i trawy porastającymi brzegi zbiorników wodnych. Nie pogardzi także młodymi pędami drzew liściastych i iglastych, owocami, młodymi liśćmi. Na przełomie jesieni i zimy często widuje je kiedy zajadają się pozostawionymi na polach warzywami, najczęściej dyniami. Potrafią pozyskiwać pożywienie spod wody, często przy tej okazji klękają na przednich nogach. Z powodu długich nóg i krótkiej szyi pozyskiwanie pożywienia z ziemi jest dla nich nieco utrudnione.
W zimie łosie często opuszczają zamarzające bagna i kryją się w lasach, często wówczas można je spotkać w miejscach wycinki leśnej. Chętnie zjadają one liście i igły powalonych drzew. Zimowe menu łosia zawiera także korę drzew. Zwierzęta te żerują nocą i za dnia, jednak szczyt ich aktywności przypada na wczesny poranek i zmierzch.4

Okres godowy łosia nazywany jest bukowiskiem, w Europie i Azji jest to czas od sierpnia do października, w Ameryce Północnej natomiast łosie zaczynają bukowisko trochę później (wrzesień-listopad). Samica z rują nawołuje samca, często jeszcze wychowując młode z poprzedniego roku. Kawaler chętny do godów w takim przypadku musi najpierw zaakceptować kręcące się w pobliżu młode, aby samica uznała go za swojego wybranka.
Samce, które poszukują partnerki w czasie okresu lęgowego przechodzą na dietę, a raczej głodówkę. Mogą w tym okresie stracić nawet do 20% masy ciała. Walki pomiędzy bykami rywalizującymi o względy klępy nie są, ani tak częste, jak u innych jeleniowatych, ani tak spektakularne. Zanim w ogóle do walki dojdzie byki starają się odstraszyć rywala prezentując swoją posturę, poroże, zęby i stękając na niego. W gwarze myśliwych ryk łosia to właśnie stękanie. Jeśli do walki już dochodzi samce ustawiają się naprzeciwko siebie i zderzają się porożem próbując przepchnąć rywala.
Ciąża u samicy łosia trwa od 240 do 260 dni, po tym czasie klępa wydaje na świat do 3 młodych łoszaków. Żywią się one mlekiem matki, tylko przez około 4 miesiące, ale już od początku uzupełniają dietę o pokarm roślinny. Młode łosie zostają pod opieką matki zazwyczaj przez rok.

Łoś w Polsce jest gatunkiem łownym, jednak ze względu na bardzo nieliczną populacje tego zwierzęcia w 2001 roku wprowadzono moratorium na polowania na łosie.5 Zaprzestanie polowań na łosie zadziałało, aktualnie polska populacja łosia jest na stabilnym poziomie.
Poza człowiekiem zagrożeniem dla łosi są wilki i niedźwiedzie, szczególnie osobniki młode i stare są narażone na bycie obiadem tych drapieżników.

Lis rudy (Vulpes vulpes) do drapieżny ssak, największy przedstawiciel rodzaju vulpes. Charakterystyczna podłużna sylwetka z puszystym, długim ogonem (około 70% długości ciała. Głowa dość mała, z wydłużonym pyskiem i dużymi trójkątnymi uszami.
Ubarwienie futra jest w zdecydowanej mierze rude, ale zależy to też od miejsca występowania i podgatunku. Sierść może być również bardziej brązowa lub szara. U dorosłych osobników na grzbiecie formuje się ciemniejszy pas sierści ciągnący się aż do ogona. Policzki, gardło, pierś i brzuch jest biała. Stopy i dolna część nóg czarne, podobnie jak końcówki uszu.
Dymorfizm płciowy u lisa rudego przejawia się w budowie czaszki. Samice mają mniejsze czaszki, ale dłuższe kły. Oczywiście można też rozróżnić płcie po narządach płciowych.
Futro lisa jest zmienne w zależności od pory roku i miejsca występowania danego osobnika. Zimą jest puszyste, miękkie i gładkie, a latem zwierzę linieje i futro robi się mniej obfite i bardziej szorstkie. Osobniki występujące na północy, w zimnych terenach, mają dużo gęstsze i puchate futro, od tych żyjących na ciepłym południu.
Piękne futra były i są używane w modzie. Różne odmiany są hodowane w specjalnych hodowlach, w celu pozyskiwania z nich futra. O warunkach tych hodowli i etyce tego procederu nie będę się tutaj wypowiadał. Ocenę tego pozostawiam do indywidualnej oceny czytelnika.

Dorosłe zwierze osiąga w przybliżeniu podane niżej wymiary:
Lis pospolity występuje praktycznie na obszarze całej półkuli północnej. Łatwiej jest wymienić miejsca na północnej półkuli, w których ten gatunek NIE występuje. Nie ma go na Islandii, wyspach Arktyki, niektórych partiach Syberii i pustyniach.
Pochodzi z Eurazji skąd w czasie zlodowacenia Wisconsin1 przeniósł się do Ameryki Północnej. Bardzo szeroki obszar występowania spowodował rozwarstwienie tego gatunku na liczne podgatunki, z których każdy w charakterystyczny dla siebie sposób przystosowuje się do lokalnych warunków. Stąd też wynika bardzo duża rozbieżność np. w umaszczeniu futra czy rozmiarach zwierzęcia.
W XIX wieku gatunek ten został sprowadzony do Australii, gdzie aktualnie jest jednym z najbardziej szkodliwych gatunków inwazyjnych2.
Zasięg występowania tego gatunku rozszerza się coraz bardziej. Naukowcy szacują, że z powodu ocieplenia klimatu, wyprze on lisa polarnego3.

Z powodu bardzo rozprzestrzenionego areału występowania trudno w ogóle mówić o biotopie atrakcyjnym dla lisa. Zwierzę to charakteryzuje się bardzo wysokimi zdolnościami adaptacyjnymi więc można znaleźć je w zasadzie w każdym typie terenu – od centrów dużych miast, aż po gęste lasy, łąki, pola uprawne, a na górskich stokach kończąc.
Swoje nory zwierzęta te kopią najczęściej w zboczach wzgórz, ścianach wąwozów, urwiskach, stromych brzegach zbiorników wodnych, rozpadlinach, żlebach, rowach czy w miejscach zaniedbanych lub opuszczonych przez ludzi. Nora składa się zazwyczaj z kilku korytarzy i jam. Niekiedy zdarza się im korzystać z nor innych zwierząt na przykład wilków. Główny korytarz nory może mieć długość nawet do 17 metrów.

Lis jest zwierzęciem wszystkożernym, które ma bardzo urozmaiconą dietę. Poluje głównie na małe i gryzonie – myszy, norniki, nornice, chomiki, myszoskoczki. Chętnie też zjadają ptaki kuraki, wróblaki i kaczkowate. Poluje także na małe ssaki jak zające, szopy, tchórze, a czasami nawet na zwierzęta wodne jak wydry czy ryby. Zwierzęta kopytne pojawiają się w jego diecie sporadyczne, zazwyczaj jako padlina. Polują one na ofiary raczej nie przekraczające 3 kilogramów masy ciała.
Istotne w ich żywieniu są także rośliny, a szczególnie owoce. Najchętniej zjadanymi owocami są jabłka, jagody, jeżyny, czereśnie, wiśnie, borówki, maliny, śliwki, winogrona, a nawet żołędzie. Do innych spożywanych roślin należą liczne gatunki traw, turzyc i roślin bulwkowych.
Lis pospolity poluje najczęściej o wczesnym ranku lub późnym wieczorem, kiedy jego typowe ofiary przejawiają największą aktywność. Drapieżnik najpierw bacznie nasłuchuje i obserwuje, a kiedy uda mu się ustalić położenie swojej ofiary (często ukrytej w gęstej trawie) wyskakuje wysoko do góry i opada na niczego nieświadomą ofiarę.
Udowodniono, że zabijają również, kiedy nie potrzebują jedzenia. Szczególnie nasila się to w okresie wychowywania młodych. Nawet najedzony lis może zabić kilka ofiar, pomimo że później ich nie zje. Podobna sytuacja tyczy się kretów, które z powodu na odpychający zapach nie są zjadane, jednak mimo to krety są łapane dla młodych jako żywa zabawka4.

Podczas polowania używają wszystkich swoich zmysłów, jednak to słuch odgrywa u nich dominującą rolę. Oczy lisa przystosowane są do widzenia stereoskopowego, ale ich wzrok nie jest super doskonały. Reaguje głównie na ruch. Słuch za to lis ma doskonały! Może usłyszeć pisk myszy ze 100 metrów. Posiadają one również dobry węch, lecz nie jest on tak rozwinięty, jak u innych psowatych.
Konkurują one o pożywienie z innymi drapieżnikami np. jenotami, czy kojotami w Ameryce Północnej.
Ssaki te rozmnażają się raz do roku, na wiosnę. Ruja u samicy trwa około 3 tygodnie, podczas których zwierzęta kopulują kilkukrotnie. Do wypuszczenia na świat młodych uprawniona jest tylko samica alfa. Jeśli lisice znajdujące się niżej w hierarchii również urodzą młode, są one zabijane przez dominującą w stadzie parę.
Ciąża trwa u lisa około 50 – 58 dni. Podczas porodu na świat przychodzi średnio od czterech do sześciu szczeniąt, ale znane są przypadki miotu składającego się nawet z trzynastu młodych lisków. Matka opiekuje się szczeniętami przez pierwsze tygodnie życia bez przerwy. W tym czasie ojciec lub inne lisice ze stada dokarmiają matkę. Matczyna opieka lisicy nad szczeniętami jest bardzo troskliwa, samica broni swoich młodych nawet przed drapieżnikami dużo większymi od niej. Jeżeli samica zginie, a młode nadal nie są samodzielne, opiekę nad nimi przejmuje ojciec.
Szczenięta karmione są przez matkę mlekiem przez około 7 tygodni od porodu (tyle trwa laktacja). Młode opuszczają norę już po 3 tygodniach. Po około 8 tygodniach początkowo wełnista i puchata sierść zmienia się w bardziej twardą i lśniącą. Samodzielność szczenięta osiągają po około 3-4 miesiącach życia. Samice osiągają dojrzałość płciową w wieku około 9 – 10 miesięcy.

Jest to zwierzę bardzo wszechstronne i łatwo przystosowujące się do lokalnych warunków. Dlatego lis wiedzie zarówno osiadły, jak i wędrowny tryb życia. Zazwyczaj zwierzęta te żyją w grupach rodzinnych lub większych stadach, w których dominuje para alfa. W miejscach, w których trudno o pożywienie, w stadach może panować silna hierarchia.
Dorastające szczenięta opuszczają grupy rodzinne, kiedy mają szansę na zajęcie nowego rewiru, który będzie na tyle zasobny w pokarm, aby móc tam założyć nową grupę rodzinną. Jeżeli tego nie zrobią, pozostają one w rodzinie i pomagają parze alfa w wychowywaniu szczeniąt. Osobniki, które nie opuściły grupy rodzinnej nie mogą się rozmnażać, dopóki nie przejmą najwyższej pozycji w hierarchii lub nie opuszczą stada żeby założyć własne.
Prowadzą one nocny tryb życia, ale są również aktywne o poranku i przy zachodzie słońca. Śpią nawet do 10 godzin na dobę.
Lisy rude potrafią szczekać na kilka różnych sposobów, których używają do komunikacji. Ciekawe co miał mi do powiedzenia koleżka z mojego nagrania z Ojcowskiego Parku Narodowego?
Ponieważ lis jest zwierzęciem, które występuje na ogromnym obszarze jest on bardzo częstym motywem kulturowym, czy nawet religijnym. W Mezopotamii był symbolem boga Enlila, w chińskich tekstach z II wieku pojawiają się potrafiące przemieniać się w ludzi lisy duchy nazwane huli jing. W Biblii uznane są za przebiegłe i chytre stały się metaforą dla fałszywych proroków (Ez 13,4). Lud Achomawi czcił lisa i kojota, jako stworzycieli ziemi i ludzi.
Lis pojawia się równie często w malarstwie np. obrazy Lis i zając autorstwa Johanna Baptist Hofnera i Lis w śniegu Gustave Courbet, literaturze np. bajki Kruk i lis, Bocian i lis, autorstwa Jean de la Fontaine, filmie i muzyce.

Ludzie polowali na lisy w zasadzie od zawsze, są to zwierzęta, które bardzo szybko odnawiają swoją populację, występują licznie i praktycznie wszędzie na półkuli północnej. Powodów do polowań na te zwierzęta od zawsze znajdujemy wiele, kiedyś mięso i futro, dziś rozrywka i kontrola ich populacji.
Faktem jest, że zwiększająca się przez masowe szczepienia na wściekliznę populacja tych drapieżników powoduje duże straty środowiskowe, szczególnie w populacji dzikich ptaków, np. kuropatw czy głuszców. Dlatego też w miejscach ochrony czynnej głuszca i rejonach, w których prowadzi się projekty introdukcji kuropatwy i bażanta polowania na lisy są dozwolone całorocznie. Poza tymi miejscami polowanie na lisy w Polsce dozwolone jest od 1 czerwca do 31 marca.



18 grudnia z samego rana wsiadłem w pociąg do Skarżyska-Kamiennej, aby wziąć udział w organizowanych przez Fundację SAVE Wildlife Conservation Fund Wilczych warsztatach. Chciałem dowiedzieć się więcej na temat tych tajemniczych zwierząt, a to była świetna okazja. Tym bardziej, że poprowadził je znany wieloletni badacz wilków dr hab. Roman Gula.
Program Wilczych warsztatów zakładał wycieczkę w głąb Puszczy Świętokrzyskiej na poszukiwanie tropów wilka. Próbowaliśmy również namierzyć za pomocą telemetrii zaobrożowanego wilka – Geralta. Ten punkt programu okazał się sukcesem w 100%, ponieważ dość szybko udało nam się znaleźć wilcze odchody i odciśnięte w błocie ślady. Samego Geralta udało się namierzyć i uzyskać wyraźny, mocny sygnał, co według specjalistów oznaczało, że wilk był bardzo blisko. Niestety, przez gęste poszycie lasu nie udało się dostrzec zwierzęcia.
Kolejnym punktem programu był obiad i ciekawy wykład dr. Guli na temat wilków. Gwóźdź programu jednak miał dopiero nadejść, ponieważ krótko po zmierzchu wybraliśmy się z powrotem do lasu, aby sprawdzić, czy wilki odpowiedzą na stymulowane wycie. Jak się okazało, również i tym razem sprzyjała nam fortuna, ponieważ pomimo okropnych warunków (lekka mżawka i silny wiatr) Geralt skusił się i krótko zawył w odpowiedzi na wycie leśnika – Pana Artura Milanowskiego.
Ponieważ moja rozmowa z autorytetem w sprawie wilków znacznie się wydłużyła, podzieliłem ją na kilka części tematycznych. Na początku porozmawialiśmy na temat badań, jakie są prowadzone nad wilkami, oraz o stosowanych metodach badawczych. W drugiej części zapytałem o to, jak wygląda życie wilka, a następnie zaczepiliśmy temat wizerunku wilka, gdzie skupiłem się na rozwikłaniu zagadki, czy jest to zwierzę tak niebezpiecznie, jak nam się wydaje. Na koniec będziecie mogli przeczytać, jaka jest opinia specjalisty w sprawie ochrony wilków i przyrody. Zapraszam!
Pracuję w Polskiej Akademii Nauk i zajmuję się badaniem życia dzikich zwierząt. W Polsce moim głównym tematem badań są wilki. Monitoring wilków w regionie świętokrzyskim rozpoczęliśmy w 2006 roku razem z Arturem Milanowskim. Właśnie wtedy Artur po raz pierwszy udokumentował obecność wilków w Puszczy Świętokrzyskiej, a ponieważ pochodzę z tego regionu, postanowiłem go wesprzeć swoim doświadczeniem. Artur prowadził monitoring w Puszczy, a ja dołączałem do niego w trakcie wakacji. Po pewnym czasie Fundacja SAVE Wildlife Conservation Fund zaproponowała nam wsparcie, z którego korzystamy już niemal 10 lat. Kilka lat temu postanowiłem skupić więcej uwagi na tym projekcie i przekształcić go w projekt badawczy. Ciągle jednak chcemy łączyć badania z działaniami na rzecz ochrony. Szczególnie ważna wydaje nam się edukacja na poziomie lokalnej społeczności.
Funkcjonowanie wilków w środowisku mocno przekształconym przez człowieka. Na terenie województwa świętokrzyskiego gęstość zaludnienia to ponad 100 osób na kilometr kwadratowy. Są tutaj duże miasta, drogi szybkiego ruchu, a lasy są rozdrobnione. Mimo to w okolicy bytuje znacząca populacja wilków. Interesuje nas, w jaki sposób wilki dają sobie radę w takim terenie, utrzymują terytoria, przemieszczają się w obrębie tych terytoriów i pomiędzy nimi.

Naukowy aspekt pracy z wilkami w tym terenie zaczął się niespełna 2 lata temu. W tym czasie udało nam się odłowić 4 osobniki i dzięki temu mamy wstępne informacje, które rzucają światło na te problemy. Jednak aby uzyskać znaczący set danych, na podstawie którego będzie można wysnuć twardsze konkluzje, potrzeba więcej pracy. Liczę, że za około 3 lata powinniśmy dysponować danymi, które będą podstawą do wyciągania wniosków. Natomiast wyniki monitoringu są publikowane przez nas w postaci raportów o liczebności wilków w okolicy. To był nasz cel od początku.
Jest wiele metod, my korzystamy z tych prostszych. Po pierwsze, latem staramy się zlokalizować miejsca rozrodu, aby sprawdzić, czy w danym kompleksie leśnym jest jakaś grupa rodzinna, która ma młode. To bardzo ważne. Robimy to przy pomocy stymulacji wilków do wycia oraz zastawiając fotopułapki. Po drugie, w zimie tropimy wilki na śniegu. Na tej podstawie możemy oszacować minimalną liczbę osobników w wilczej rodzinie. Ponieważ rodziny wilcze nie zawsze chodzą ze sobą razem, oznacza to, że jeśli widzimy tropy 5 wilków, mamy pewność, że rodzina ta składa się z minimalnie 5 osobników, ale może być ich więcej.
W liczeniu wilków pomaga także telemetria. W zimie można odczytywać telemetrycznie lokalizację wilków i sprawdzać na śniegu, ile wilków towarzyszyło zaobrożowanemu osobnikowi. Istnieją, oczywiście, również bardziej zaawansowane metody monitoringu populacji wilków. Wystarczy pobrać świeże odchody, aby móc wyodrębnić materiał DNA, który zidentyfikuje osobnika. Dane zbierane w ten sposób są następnie przetwarzane za pomocą specjalnego modelu statystycznego, którym możemy oszacować wielkość populacji. Tę metodę zastosowaliśmy w regionie raz, kilka lat temu. Teraz do niej wracamy, ale głównie po to, aby analizować pokrewieństwa między osobnikami.

Monitorujemy 10 rodzin, co według nas stanowi liczbę ponad 50 wilków. Te szacunki jednak nie biorą pod uwagę tegorocznego rozrodu, więc myślę, że możemy mówić już nawet o 70 osobnikach. Są to wyliczenia dla obszaru granicznego pomiędzy województwami świętokrzyskim i mazowieckim, plus jedna rodzina bardziej na południe, w lasach daleszyckich.
Największym utrudnieniem jest brak odpowiednich rozwiązań systemowych. Do takich badań potrzebny jest również sprzęt – w tym samochody terenowe – oraz doświadczony personel. Dla badań terenowych jest to odpowiednik dobrze wyposażonego laboratorium. Instytuty badawcze w Polsce nie mają takiego zaplecza. Prowadząc takie badania, trzeba pracować w terenie przez cały rok. Trudno jest osiągnąć jakiekolwiek sensowne wyniki, wysyłając w teren studentów.
Do tego dochodzą komplikacje administracyjne. Pomimo tego, że pracuję w Instytucie powołanym przez Państwo do prowadzenia badań fauny polskiej, aby zacząć badania, muszę uzyskać pozwolenia administracyjne.
Oczywiście problemem jest również niedostateczne finansowanie. System grantowy, który jest dobrym rozwiązaniem promującym jakość badań, nie sprawdza się w badaniach dużych ssaków. Do prowadzenia takich badań potrzebne jest finansowanie długofalowe. W systemie grantowym można otrzymać fundusze na 2-3 lata badań, czasami 4. W takim okresie można się tylko zorientować, jak taki projekt prowadzić w danym miejscu. A żeby uzyskać jakieś sensowne wyniki, trzeba pracować 10 lat i wiecej. Z tego powodu tak ważne dla naszego projektu jest długofalowe zaangażowanie Fundacji SAVE.
Tego brakuje w Polsce, więc w zasadzie prawie wszystko, co wiemy o wilkach, pochodzi z długofalowych badań nad nimi prowadzonych w USA i Kanadzie. W krajach tych projekty rozpoczęte w latach 50. i 60. są ciągle kontynuowane. W latach 90. rozpoczęto projekt w Skandynawii, który także osiąga bardzo dobre wyniki. W Polsce mieliśmy dobry start w latach 90. poprzez projekt białowieski, który się niestety skończył w 2000 roku.
Nasz projekt od początku opiera się na współpracy z lokalnymi społecznościami. Chcemy być postrzegani jako ci, którzy tu pracują, mieszkają i dbają o miejscową przyrodę. Instytucjonalnie współpracujemy z Lasami Państwowymi i lokalną administracją. Współpracujemy także z myśliwymi, choć współpraca z niektórymi z nich bywa trudna.
Wilki nie są agresywne, więc dla nas odłowy są całkowicie bezpieczne. Natomiast jeśli chodzi o bezpieczeństwo wilków, to stosujemy metody, które zapewniają ich bezpieczny odłów. Począwszy od tego, jakich pułapek używamy i jak je zastawiamy, a skończywszy na tym, jakich środków używamy do usypiania. Oczywiście taki odłów zawsze jest wydarzeniem stresującym dla zwierzęcia, ale trzeba oceniać to przez pryzmat celu, jaki sobie stawiamy. Nie robimy tego dla zabawy, tylko po to, aby zbierać informacje o tych zwierzętach i wykorzystywać je do ich ochrony.

Wilków nie odławiamy w miejscach i terminach, w których istnieje szansa na złapanie samicy w zaawansowanej ciąży lub szczeniąt. Unikamy również odłowów w miesiącach wzmożonej penetracji lasów przez ludzi, na przykład podczas grzybobrania.
Generalnie powinno nam zależeć na zachowaniu każdego naturalnie występującego gatunku. Powinniśmy starać się utrzymać jak najwięcej naturalnych i kompletnych ekosystemów. Wilk jest jednym z elementów naturalnych ekosystemów i ma dość duży wpływ na to, jak te ekosystemy funkcjonują. Ponieważ wilki żywią się ssakami kopytnymi, wpływają na ich liczebność i strukturę wiekowo-płciową. Na resztkach zwierząt upolowanych przez wilki żeruje cały szereg gatunków ptaków i ssaków. Mniej znanym faktem jest to, że resztki martwych zwierząt ulegające degradacji uwalniają do gleby azot, który jest naturalnym nawozem i wspomaga wegetację roślin.
Pomimo że dorosły wilk jest sam w stanie zabić dużego jelenia, wilki najczęściej polują zbiorowo. Strategia polowania dostosowana jest do ofiary. Wilki polują inaczej na ofiary mniejsze od siebie, inaczej gdy celem jest zwierzę o podobnej wadze, a jeszcze inaczej, kiedy ofiara jest od nich większa. Każdy gatunek ofiary ma też swoją charakterystykę – dorosłe dziki potrafią się agresywnie bronić, a sarny są zwinne i szybko zmieniają kierunek ucieczki. Podczas badań w Bieszczadach przekonaliśmy się, że wilki wykorzystują potoki i wąwozy do zabijania jeleni. Wydaje się, że jeleń przekraczający potok gubi rytm ucieczki i łatwiej pada ofiarą wilków. Z kolei prowadząc badania ekologii wilków Borach Dolnośląskich, przekonaliśmy się, do polowania na sarny wilki wykorzystują ogrodzenia upraw leśnych.
Na pewno obowiązki mają rodzice. Dobrym przykładem na to może być Andro. Był to młody wilk, który został zaopatrzony przez nas w obrożę telemetryczną podczas badań w Bieszczadach. Niedługo po tym znalazł partnerkę i został ojcem. W pierwszym roku Andro i jego partnerka musieli sami wykarmić szczenięta. W kolejnych latach mieli do pomocy potomstwo z poprzednich lat. Dzięki obroży mogliśmy obserwować aktywność zwierzęcia – w pierwszym roku dzienne wędrówki Andro były bardzo dalekie, w następnych latach znacznie krótsze.
Podobną sytuację obserwowaliśmy w tym roku w regionie świętokrzyskim. Wilk Bartek i jego partnerka wykarmili sześć szczeniąt. Bartek polował na obszarze ponad 300 km2!
Kolejnym ciekawym przypadkiem był też Pumpak – roczny samiec odłowiony przez nas w Borach Dolnośląskich. Pumpak przez cały czas opiekował się nowo narodzonymi szczeniakami. Można to zobaczyć na filmie
Nie ma takich gatunków, które specjalizowałyby się w polowaniu na wilki, natomiast może dochodzić do sytuacji, kiedy niedźwiedzie próbują pożreć wilcze szczenięta. Myślę, że przypadki niedźwiedzi polujących na szczeniaki wilka zdarzają się równie często, jak te, w których to wilki próbują upolować młode niedźwiedzie. Do interakcji pomiędzy tymi dwoma gatunkami dochodzi także podczas rywalizacji o pokarm – przy upolowanych przez wilki ofiarach lub padlinie, na której żerują niedźwiedzie.
Negatywny wizerunek wilka, który możemy obserwować w literaturze, sztuce czy bajkach, wywodzi się z kultury judeochrześcijańskiej. W kulturze tej wilki postrzegane są nie tylko jako potencjalne zagrożenie.
Są uosobieniem zła. Taki obraz wilków jest zawarty w Biblii. Niektórzy badacze wskazują, że wynika to z tego, że społeczności biblijne tworzyli nomadzi, którzy opierali swoją egzystencję na hodowli owiec i kóz. Dla tych ludzi wilk polując na zwierzęta będące źródłem ich egzystencji był poważnym problemem, bo ochrona zwierząt hodowlanych przed wilkami wymagała stałego wysiłku. Na bazie tego konfliktu powstał bardzo negatywny obraz tego zwierzęcia, który rozpowszechnił się wraz z chrześcijaństwem.
Warto zaznaczyć, że taki negatywny wizerunek wilka nie jest powszechny. W niektórych kulturach wilki są postrzegane pozytywnie. Dobrym przykładem może być kultura Indian amerykańskich, którzy wprawdzie polowali na wilki, lecz jednocześnie z respektem odnosili się do ich umiejętności łowieckich. Zdolności łowieckie były podstawą egzystencji tych plemion, więc wilki, potrafiące polować na zwierzęta większe od siebie, budziły uznanie i szacunek.

Jeśli jakieś osobniki systematycznie pojawiają się w pobliżu ludzi, to w jakiś sposób powinno się je eliminować, dla dobra populacji wilków. Jeżeli dojdzie do dramatycznych wydarzeń – ktoś zostanie poważnie pogryziony – mogą zostać podjęte drastyczne decyzje. Konsekwencje takich wydarzeń i decyzji mogą być negatywne dla całej populacji wilków. Trzeba pamiętać, że politycy często podejmują decyzje kierując się emocjami lub politycznym interesem. Przykładem może być decyzja o eksterminacji dzików.
Przypadek rzekomego ataku na pilarzy, o który Pan pyta, znam dość dobrze i mogę powiedzieć, że do ataku tam nie doszło. Wilki, o których mowa, po prostu przez długi czas przebywały w okolicy. Zostało to zgłoszone i pracownicy RDOŚ, którzy tam pojechali, aby zweryfikować te informacje, faktycznie je tam odnaleźli. I tu już pojawia się problem, ponieważ wilki normalnie unikają kontaktu z ludźmi, a na pewno nie przebywają przez długi czas w miejscu, w którym na taki kontakt są narażone. Te młode wilki z jakichś powodów nie bały się ludzi. Nie jest to pożądane zachowanie i mogło doprowadzić do poważnych konsekwencji nie tylko dla tych konkretnych osobników. W Polsce mamy około 2000 wilków, więc odstrzał tych zwierząt nie jest problemem dla ich populacji, jest to problem natury etycznej.
Można było, ale problem w tym, że wilki łatwo się rozmnażają w niewoli i ogrody zoologiczne nie są zainteresowane pozyskiwaniem dzikich osobników.
Najwięcej szkód jest w Bieszczadach. Wynika to z tego, że znacząca populacja wilków współegzystuje z hodowlą owiec, które są łatwymi ofiarami dla wilków. Jedna z monitorowanych przez nas telemetrycznie watah miała kilka pastwisk na swoim terytorium i to dość blisko nory, więc to naturalne, że te ataki się zdarzały. Jednego roku rodzina ta była odpowiedzialna za 30% szkód na Podkarpaciu. Mimo to ponad 95% diety tej watahy stanowiły ssaki kopytne – sarny, jelenie i dziki.
Trzeba też pamiętać, że ekonomiczny wymiar tych szkód jest niewielki. W skali kraju jest to może milion lub dwa miliony złotych (przyp. red. – szkody powodowane np. przez bobry są dziesiątki razy większe). Lokalnie jednak jest to problem dla hodowców, ponieważ muszą ciągle pilnować stad owiec i stosować zabezpieczenia. Wilki są bowiem w stanie bardzo szybko wyeliminować nie jedno czy dwa zwierzęta, ale całe stado. Straty poniesione przez hodowców są rekompensowane przez Skarb Państwa.

Myślę, że ochrona wilka w Polsce jest fikcyjna. Brakuje mechanizmów, które pozwoliłyby egzekwować tę ochronę. Nie posiadamy służb, które byłyby w stanie egzekwować zakazu strzelania do wilków. Kilku strażników Państwowej Straży Łowieckiej na województwo to zdecydowanie za mało. Wielu myśliwych uważa wilki za szkodniki. Niektórzy z nich nie wahają się do nich strzelać, kiedy nadarza się ku temu okazja. Dzieje się tak od dawna. W Bieszczadach jeden z naszych wilków z obrożą telemetryczną został zastrzelony przy ambonie myśliwskiej w 2006 roku. Teraz mamy więcej wilków, więc są one częściej zabijane przez myśliwych. Skala kłusownictwa rośnie wraz z populacją tych zwierząt.
Pomimo tego, że śmiertelność spowodowana przez kłusownictwo i kolizje drogowe może być znacząca, areał populacji wilków w Polsce rośnie, a to oznacza, że rośnie także liczebność. Dzieje się tak dlatego, że wilki mają duży potencjał rozrodczy – jak wspomniałem na przykładzie wilka Bartka – dwa wilki są w stanie wychować sześć szczeniąt!
Zacznę od tego, czego na pewno nie należy robić. Naganne i chyba nielegalne jest wabienie wilków padliną. Chęć zrobienia zdjęcia nie powinna przyćmiewać dobra wilków. Nielegalne i nieetyczne jest także podchodzenie do miejsc, w których wilki się rozmnażają. Nawet my tego nie robimy – unikamy tego, ponieważ w priorytetach naszych badań nie ma specjalnych celów dotyczących reprodukcji. Oczywiście, to nie jest tak, że podejście w pobliże nory, gdzie przebywają szczenięta, spowoduje, że zostaną one opuszczone przez rodziców. Wilki w takich sytuacjach zazwyczaj przenoszą szczenięta w inne miejsce. To jednak wiąże się ze zwiększonym ryzykiem . Nowe miejsce może także nie być optymalne dla szczeniąt. Jeśli chodzi więc o obserwację wilków, polecam spędzać dużo czasu w terenie i po prostu liczyć na łut szczęścia.
Dowiedz się więcej o formach ochrony przyrody w Polsce
Przede wszystkim wpływa to na zachowanie tych zwierząt, które powinny polować, a zamiast tego przychodzą one do miejsc, w których są dokarmiane. Po pierwsze mogą tam zostać łatwo skłusowane, a po drugie przyzwyczajają się do pokarmów, których normalnie nie ma w lesie. Do tego oswajają się one z zapachami ludzi i w ten sposób mogą utracić ostrożność i lęk przed nami. Później podchodzą do ludzkich siedzib w poszukiwaniu jedzenia, co może się skończyć jak historia z pilarzami.
Oczywistym jest dla mnie to, że osoby decydujące się na takie zabiegi na pewno nie chcą chronić dzikiej przyrody, pomimo że może im się tak nawet wydawać. W mojej ocenie są to ludzie, którzy chcą wykorzystać dziką przyrodę do swoich celów.
Dave Mech opowiadał mi historię o tym, jak prowadził badania nad wilkami na wyspie Ellesmere’a w Arktyce Kanadyjskiej, gdzie wilki nie boją się ludzi, bo nie ma tam nawet Inuitów. Udało mu się zlokalizować norę pomiędzy skałami, która ewidentnie była używana przez dziesięciolecia. Przez pierwszy rok obserwował tę norę z bezpiecznej odległości, a następnego roku przyjechał na tę wyspę z fotografem National Geographic. Tenże fotograf poszedł o krok dalej, chciał wykonać zdjęcia szczeniąt w norze, więc do niej wpełzł. Wilki przestały używać tej nory, a Mech zakończył współpracę z tym fotografem.
Przeczytaj – jak etycznie obserwować przyrodę!
Myślę, że trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że istnieje jakiś limit i te półnaturalne ekosystemy, jakie nam pozostały, mają określoną pojemność, jeśli chodzi o turystykę. To znaczy, mogą one przyjąć bez szkodliwego wpływu określoną liczbę turystów. A ponieważ społeczeństwo jest coraz bogatsze, bardziej mobilne i ma więcej czasu na uczestnictwo w takich aktywnościach, będziemy musieli wyznaczyć jakieś granice. To nie jest tak, że można na przyrodzie zarabiać dużo pieniędzy i jednocześnie zachować ją w naturalnej postaci.
Myślę, że jeśli chodzi o parki narodowe, to takie decyzje powinny zapadać na szczeblu krajowym. Państwo polskie na pewno stać na większą ochronę obszarową lasów i innych terenów cennych przyrodniczo. To znaczy możemy przestać gospodarować na większym obszarze. Problem polega na tym, że inicjatywy tego typu zaczynają się od ataków na leśników, którzy po prostu wykonują zadania przydzielone im przez Państwo, czyli przez nas samych… Realizują oni plany, które są tworzone na wyższym szczeblu, więc jeśli chcemy utworzyć nowy park narodowy, to działania takie powinny być ukierunkowane na wyższy poziom decyzyjności. Na pewno marzy mi się Park Narodowy na terenie Puszczy Świętokrzyskiej – to jeden z najciekawszych przyrodniczo kompleksów leśnych w Polsce.

Przede wszystkim potrzebujemy więcej obroży telemetrycznych. Jedna kosztuje około 12 tysięcy złotych, więc jest to dość duży wydatek. Przydałyby się również fotopułapki, GPSy i krótkofalówki dla wolontariuszy, którzy pracują w terenie. Bardzo nas to cieszy, że jest ich coraz więcej, teraz musimy ich odpowiednio wyposażyć. Potrzebne będą również pieniądze na badania genetyczne. To jest dość drogie przedsięwzięcie, ponieważ materiał genetyczny wilków pozyskujemy bezinwazyjnie ze znalezionych odchodów, a DNA w odchodach jest mało i jest trudne, a co za tym idzie kosztowne, do genotypowania. Obliczyliśmy, że około 60 tysięcy złotych to kwota, która zaspokoiłaby te potrzeby na dzień dzisiejszy.
Od autora:
Wilki to piękne zwierzęta, które chciałbym mieć okazję częściej podglądać, dlatego zdecydowałem się wspomóc fundację SAVE. Znalazłem dla nich sponsora, firmę Ecotone, która zdecydowała się przekazać fundacji fotopułapkę!

Zachęcam i Was, aby wesprzeć prowadzone przez fundacje badania i ochronę wilków, jak to zrobić dowiecie się na stronie internetowej fundacji – SAVE Wildlife Conservation Fund
Roman Gula – etatowy profesor w Polskiej Akademii Nauk, kierownik Pracowni Ekologii Behawioralnej w Muzeum i Instytucie Zoologi PAN. Badał życie wilków i niedźwiedzi baribali w Stanach Zjednoczonych, w Puszczy Białowieskiej i Bieszczadach. Prowadzi również badania behawioru nielotnych ptaków kagu na Nowej Kaledonii. Autor wielu publikacji naukowych, prywatnie zapalony cyklista.

Zając szarak (łac. Lepus europaeus) jest to ssak charakteryzujący się bardzo mocnymi tylnymi łapami oraz długimi uszami. Tylne nogi zwierzęcia są bardzo mocne i dobrze przystosowane do długich szybkich skoków dzięki czemu słyną one ze swojej szybkości.
Futro szaraka przybiera najczęściej odcień brązowoszary dzięki czemu upodabnia się on do podłoża i roślinności, pośród której najczęściej przebywa. Na zimę zwierze lekko siwieje, a jego futro staje się gęstsze. Jest to przystosowanie do mrozów i ulepszenie kamuflażu. Brzuch jest jaśniejszy niż grzbiet. Kolor czarny zdobi końcówki uszu oraz ogon tego zwierzęcia.

Niekiedy w naturze można spotkać jego bliskiego kuzyna, królika europejskiego. Odróżnienie tych dwóch gatunków jednak nie powinno stanowić problemu, szarak ma dużo dłuższe uszy niż królik. Długość uszu najłatwiej oceniać porównując ją do długości głowy. Jeśli zwierzę ma uszy dłuższe niż głowę, to jest to szarak. Uszy krótsze niż głowa, mogą wskazywać na królika.

Szarak występuje niemalże na terenie całej Europy. Jedynie daleka północ Skandynawii i Półwysep Iberyjski leża poza obszarem ich występowania na Starym Kontynencie. Jeśli chodzi o Azję szarak nie jest tam już tak pospolity. Występuje w pasie Azji Środkowej aż po Iran.
Indoktrynowane populacje szaraka można znaleźć w na wschodzie Ameryki Północnej, południu Południowej Ameryki oraz w Australii.
W Polsce pomimo, że jest coraz rzadszy nadal jest pospolity na terenie całego kraju. Aktualna populacja zająca w Polsce kalkulowana jest na około pół miliona osobników. Jeszcze w latach 70 ich liczebność wynosiła ponad 3 miliony osobników.
Populacja zająca w Polsce systematycznie spada. Powodów tego stanu rzeczy jest wiele, a jako pierwszy należałoby wymienić zmiany wprowadzane przez człowieka, umyślnie lub nie. Bardzo duży wpływ na liczebność zająca w Polsce miały akcje szczepienia lisów przeciwko wściekliźnie. Akcje te sprawdziły się nad wyraz dobrze w efekcie czego populacja lisów, największych wrogów szaraków drastycznie wzrosła.
Więcej o lisach przeczytasz w artykule: Lis rudy – czy lis naprawdę jest chytry?

Nie bez znaczenia mają również zmiany zachodzące w rolnictwie. Coraz większa mechanizacja rolnictwa, koszenie łąk, monokultury uprawowe, coraz mniejsza liczba miedz i remiz śródpolnych. Wszystko to przekłada się na pogorszenie stanu zajęcy, które pomimo, że muszą stawić czoła coraz większej ilości drapieżników, tracą schronienia i muszą żywić się coraz uboższą dietą.
Już i tak złą sytuacje pogarsza jeszcze kilka innych czynników, na które człowiek również ma wpływ. Pierwsza to bardzo mała liczba przejść dla dzikich zwierząt nad lub pod drogami szybkiego ruchu. W tej materii widać lekki postęp w ostatnich czasach. Druga natomiast ma się źle od dawna, bo taka to tradycja… Mam tu na myśli oczywiście łowiectwo. Pomimo, że przez ostatnie pół wieku populacja zająca w Polsce zmniejszyła się sześciokrotnie, szarak nadal jest zwierzęciem łownym.
Należy ich wypatrywać przede wszystkim na otwartych terenach. Przeważnie występuje na suchych łąkach, polach uprawnych z większą ilością miedz i zadrzewień śródpolnych. Można go jednak spotkać także na nieużytkach oraz w lasach, w których występują liczne polany lub łąki śródleśne. Niekiedy widuje się je blisko sadów i ogrodów, szczególnie zimą kiedy brakuje im pożywienia.
Są to zwierzęta typowo roślinożerne. Wiosną i latem żywią się najbardziej soczystymi wierzchołkami niewysokich roślin. Jesienią i zimą do ich diety dochodzą wydobyte spod ziemi korzonki, obgryzione gałązki krzewów i drzewek.
Dla szaraka każda pora jest dobra na posiłek
Żywi się on zarówno w dzień jak i w nocy.
Szarak jest zwierzęciem bardzo płodnym. Duża liczba potomstwa rekompensuje bardzo wysoką śmiertelność wśród młodych osobników. Na młode osobniki polować może prawie wszystko psy, koty, lisy, kuny, drapieżne ptaki od błotniaków, poprzez myszołowy, jastrzębie po kruki a nawet bociany!
Samica w trakcie sezonu może jednak wyprowadzić nawet 3 mioty, a w każdym wychować nawet do 5 młodych osobników. Te zaś dojrzewają płciowo już po 8 miesiącach i również mogą przystąpić do reprodukcji. Częstemu mnożeniu się sprzyja także krótka bo 1,5 miesięczna ciąża oraz fakt, że młode rodzą się już w pełni rozwinięte i pokryte futrem. Dzięki czemu nie trzeba ich ogrzewać, a samica może być mobilna.

Zając szarak jest w Polsce gatunkiem łownym. Sezon polowań na ten gatunek trwa od 1 listopada do 31 grudnia.

Bóbr to duży gryzoń o opływowym kształcie ciała, z dużą głową wyrastającą z korpusu niemal bez zaznaczenia szyi. Grube futro występuje w różnych barwach, od czarnego, przez odcienie brązu, aż po jasne. Co ciekawe futro bobra jest bardzo gęste, na jednym centymetrze skóry wyrasta nawet do 23 tysięcy włosów. Futro dzieli się na krótkie, około 2 centymetrowe włosy puchowe, oraz włosy okrywowe dorastające do 7 centymetrów. Włosy okrywowe są cieńsze u nasady, a grubsze przy końcu. Sprawia to, że futro jest świetnym izolatorem od zimnej wody.
Bóbr europejski posiada dwie bardzo charakterystyczne cechy. Są to wielkie siekacze oraz płaski pokryty zrogowaciałą łuską ogon.
Siekacze bobra to jego niezbędne narzędzie, dzięki któremu wykonuje swoje sławne tamy i żeremia. Siła nacisku uzębienia bobra to kilka ton na centymetr kwadratowy. Sprawia to, że są one zdolne ścinać nawet drzewa o najtwardszym drewnie, jak buk czy grab. Dolne siekacze dorastają nawet 15 centymetrów długości. Bobrze zęby rosną całe życie, dlatego ścinanie drzew służy nie tylko pozyskaniu budulca na tamy i schronienie, ale również ich ścieraniu, aby nie urosły zbyt długie.
Ogon bobra europejskiego to równie ciekawy narząd. Spłaszczony kształt ogona ułatwia sterowanie podczas pływania oraz stanowi podporę kiedy zwierzę wyjdzie na ląd. Jest organem termoregulującym oraz stanowi naturalny magazyn tłuszczu.
Bóbr wiedzie nocny tryb życia, szczyt aktywności przypada mniej więcej na godziny 22-23 i maleje im bliżej świtu. Dlatego najłatwiej spotkać te zwierzęta późnym wieczorem lub o samym poranku. W czasie dnia, bobry spędzają czas w swoich schronieniach – norach, żeremiach.

Bobry nie zapadają w sen zimowy. Mroźne dni najczęściej spędzają w komorze wspólnej nory lub żeremia gdzie wspólnie się ogrzewają. Dzięki czemu temperatura w komorze nie spada zazwyczaj poniżej 0. Po pokarm w formie drobnych gałązek wybierają się nocą, znalezione gałęzie zaciągają do schronienia gdzie odbywa się konsumpcja.
Schronieniem bobra są żeremia i nory. Żeremie to zazwyczaj nora lub wgłębienie w ziemi przy brzegu cieku wodnego, które przykrywane są stosem ściętych gałęzi, darnią oraz mułem. W ten sposób powstają charakterystyczne stosy gałęzi.
Podstawa stosu żeremi może sięgać nawet do 20 metrów, a wysokość aż do 3 metrów. Zależy to często od wielkości komory głównej, w której mieszka cała bobrza rodzina.

Ulepszanie i drobne prace naprawcze przy schronieniu bobry prowadzą codziennie. Często używają do tego budulca w postaci pozostałości pokarmu. Najczęściej są to ogołocone z liści i kory grubsze gałęzie. Bobrza ekipa remontowo-budowlana najwięcej pracy ma na jesieni. Wzmacniają wtedy schronienie przed nadchodzącą zimą.
Wnętrze żeremia składa się z jednej wspólnej komory, z której zazwyczaj prowadzi kilka wyjść bezpośrednio pod poziom wody. Bobry myślą nawet o wentylacji, pozostawiając w suficie kilka luźno ułożonych gałęzi. Przestrzenią pomiędzy nimi ulatnia się wilgoć z wnętrza komory, która usłana jest suchymi roślinami i wiórami.
Bobry to jedne z nielicznych zwierząt, które potrafią dostosować otoczenie do swoich potrzeb. Aby uzyskać odpowiednie dla siebie tereny zalewowe, w których uzyskają dostęp do żywych drzew zaraz przy brzegu wody, budują tamy. Do ich wzniesienia używają gałęzi, mułu, darni oraz kamieni.
W wybranym przez siebie miejscu cieku wodnego mocują w dnie pionowe gałęzie, które służą jako trzony tamy, o które następnie opierane są poprzeczne gałęzie. Taka struktura następnie uszczelniana jest mułem, darnią i kamieniami.

Bobry to prawdziwi inżynierowie, jeżeli chcą uzyskać większy teren zalewowy budują system tam. Które kolejno spiętrzają wodę i spowalniają jej spływ, przez co ta zalewa coraz większy obszar. Zalewiska to naturalny sposób na walkę z suszą. Wolniej spływająca woda w większej ilości spływa do wód gruntowych, co z kolei zasila nasze studnie głębinowe.
Zbawienne działanie bobrów na nasz ekosystem i równowagę hydrologiczną dostrzegają również duże marki. Tutaj znajdziecie ciekawy artykuł na obi.pl, w którym opisany jest dokładnie wpływ jakie te zwierzęta mają na przeciwdziałanie suszy: Bobry – nasi sojusznicy w zbieraniu wody
Budownicza działalność bobrów przynosi niestety również szkody gospodarcze. Zalane tereny uprawne, ścięte drzewa gospodarcze, uszkodzone groble – to wycinek szkód jakie mogą spowodować. Za szkody wyrządzone przez bobry odpowiada Skarb Państwa.
Jak zabijesz bobra nie będziesz miał dobra
Staropolskie przysłowie

Gody odbywają się zimą, w styczniu i lutym. Do godów przystępują osobniki w wieku pomiędzy 3 a 10 rokiem życia. Ciąża trwa około 105 dni. Młode bobry przychodzą więc na świat około maja lub czerwca.
Noworodek bobra europejskiego waży około pół kilo, ale bardzo szybko rosną. Dzienny przyrost masy ciała to nawet 50 gram (10% wagi noworodka). Opiekę nad młodymi bobrami sprawują rodzice oraz rodzeństwo. W bobrzej żeremi gnieżdżą się bowiem całe rodziny.
Bóbr europejski w Polsce objęty jest częściową ochroną gatunkową. Widnieje on na liście zwierząt warunkowo możliwych do pozyskania przez odstrzał z broni myśliwskiej oraz chwytanie w pułapki żywołowne.
Wiewiórkę widział chyba każdy z nas, występuje ona w Polsce pospolicie. Można spotkać ją w każdym typie lasu, choć najczęściej w lasach liściastych i mieszanych. Jest ona częstym mieszkańcem parków, zalesień, przydomowych ogrodów oraz sadów. Poza Polską, wiewiórkę można obserwować w całej Europie i północnej Azji.

Zwierzę to żywi się głównie orzechami, żołędziami oraz nasionami np. z szyszek sosny. Najczęściej można je spotkać żerujące w pobliżu dębów oraz orzechów laskowych. Dlatego właśnie wiewiórki są często widywane w ogrodach i sadach.
Wygląd tych gryzoni różni się ubarwieniem futra w zależności od miejsca występowania. Na pewno wielu z Was podczas wycieczek w góry zauważyło, że wiewiórki tam mają dużo ciemniejsze, brązowe futro. W innych rejonach Polski spotyka się je w wielu odcieniach rudego koloru. Boki ciała często przybierają szarawy odcień, zaś brzuch najczęściej jest biały. Co ciekawe oba umaszczenia rudy i brązowy mogą występować u osobników z tego samego miotu.

Mają one bardzo mocne zęby, którymi bez problemu przegryzają skorupy orzechów i żołędzi. Bardzo charakterystyczny jest puszysty ogon, który dzięki któremu wiewiórka zdolna jest do niebywałych akrobacji wśród gałęzi drzew. Szpiczaste uszy wiewiórki są zakończone drobnymi pędzelkami, które dopełniają obrazu uroczego gryzonia.
Te ssaki dwa razy do roku zmienia futro. Podczas jesieni przybiera barwy bardziej przygaszone i mniej rzucające się w oczy drapieżników. Na wiewiórkę polują bowiem kuny, koty i ptaki drapieżne.
Wiewiórka zamieszkuje samodzielnie zbudowane gniazda, które najczęściej znajdują się w koronie drzew przy rozgałęzieniu konarów od pnia. Często na swoje lokum wybiera również dziuple lub gniazda ptaków. Schronienie wiewiórki zawsze uściełane jest mchem i porostami.
Nie jest to zwierze terytorialne, często zmieniają one miejsce bytowania w zależności od dostępności pożywienia. Wiedzie raczej samotnicze życie, tylko czasami łączy się w pary na dłużej. W odróżnieniu od wielu gryzoni nie zasypia na całą zimę. Wiewiórki zasypiają tylko w okresie największych mrozów. Przy lekkich zimach zdarzają się przypadki, że niektóre osobniki nie zasypiają w ogóle. Najbardziej aktywna jest o poranku i popołudniami.

Ciąża u wiewiórki pospolitej trwa około 39 dni. Jeden miot to nawet do 7 młodych, a pojedyncza samica jest w stanie wyprowadzić nawet 3 mioty rocznie. Wiewiórki przystępują do godów od wiosny do późnego lata, w okresie największej dostępności pożywienia.
Wiewiórka pospolita staje się samodzielna w wieku 10 tygodni, dojrzałość płciową osiąga zaś w wieku 1 roku. Dzikie osobniki dożywają średnio około 2 – 4 lat. Jest to spowodowane dużą aktywnością drapieżników. Pomimo że wiewiórki większość czasu spędzają w koronach drzew, często ponoszą śmierć pod kołami samochodów. W niewoli wiewiórka pospolita może dożyć nawet 6-7 lat.
Wiewiórki dość szybko i łatwo przyzwyczają się do widoku człowieka. W miejskich parkach te ufne zwierzęta potrafią jeść z ręki spacerowiczów. Odważniejsze osobniki są w stanie nawet wdrapać się na ramię karmiących je ludzi.

W Polsce wiewiórka pospolita objęta jest ścisłą ochroną gatunkową. Największym zagrożeniem dla wiewiórki pospolitej jest sprowadzana z Ameryki Północnej wiewiórka szara. Jest to inwazyjny gatunek, z którym nasz rodzimy ssak musi konkurować o zasoby środowiska, miejsca bytowania i żerowania. Dodatkowo wiewiórka szara często jest nosicielem śmiertelnego dla wiewiórki pospolitej wirusa Squirrel poxvirus.

Sarna europejska (Capreolus capreolus) to gatunek ssaka parzystokopytnego z rodziny jeleniowatych. Jest najliczniejszym zwierzęciem łownym z tej rodziny na terenie Polski. Sarna europejska zamieszkuje cały obszar Europy i Azji Mniejszej. W Polsce jest to gatunek pospolity najczęściej występujący na zachodnich obszarach kraju.
Na siedliska sarny upodobały sobie tereny równinne i góry do 2400 metrów nad poziomem morza. Zamieszkują głownie rzadkie lasy liściaste, mieszane oraz zarośla. Często można je dostrzec żerujące na skraju lasu, polach przyległych do zadrzewionych terenów, łąkach, a nawet w ogrodach i sadach na przedmieściach.

Sarna jest zwierzęciem dość łatwym w rozpoznaniu, szczególnie w Polsce, gdzie z jeleniowatych wszystkie inne zwierzęta są większe niż sarna. Ich ciała są smukłe, poruszają się na długich zgrabnych nogach. W lecie umaszczenie ciała saren ma kolor czerwonobrązowy, na zimę sierść ta się wyciera, a szata zimowa przybiera kolor szary lub szarobrązowy. Dość charakterystyczna jest również biała plama na tyłku.
Samce sarny, kozły noszą poroże zwane parostkami, którego długość sięga od 25 – 30 centymetrów. Poroże w okolicy przełomu października i listopada jest zrzucane. Wyrastające na wiosnę nowe parostki pokryte są zaś ochronną warstwą skórną o nazwie scypuł.
Sarny osiągają dojrzałość płciową w wieku około 2 lat, żyją natomiast do 12 lat. Słowo sarna z powody żeńskiego rodzaju często jest MYLNIE używane w stosunku do samic jelenia.

Sarny zazwyczaj wiodą życie stadne, szczególnie w okresie od jesieni do wiosny spotkać można stada liczące nawet do kilkudziesięciu osobników. Zazwyczaj przewodzi im doświadczona koza. Poza tym okresem zwierzęta nadal przebywają w stadach, ale już dużo mniej licznych.
Są to zwierzęta roślinożerne, najczęściej żywią się trawami, ziołami, grzybami, owocami leśnymi i liśćmi.
Mało kto o tym wie, ale jedną z taktyk obrony potomstwa sarny europejskiej przed atakami drapieżników jest pozostawienie młodych samych zaraz po porodzie. Koza zawsze przebywa w pobliżu młodych, ale zbliża się do nich wyłącznie podczas karmienia. Spowodowane jest to tym, że młode niezdolne jeszcze do szybkiego biegu i ucieczki nie mają własnego zapachu. Drapieżniki mają więc dużo bardziej utrudnione zadanie wytropienia młodych. Matka, która takie zapachy już generuje, przebywając z młodymi mogłaby szybko naprowadzić drapieżniki na legowisko.
Taka wiedza jest bardzo ważna dla obserwatorów. Nie należy bowiem zabierać koźląt pod pretekstem porzucenia przez matkę. Brak dorosłej samicy w pobliżu potomstwa jest praktyczną metodą obronną.

Względem saren można usłyszeć wiele słów wynikających z gwary myśliwskiej. Języku potocznym wykształconym wśród myśliwych, którzy często polują na te zwierzęta. Poniżej przedstawiamy krótki słowniczek pojęć:
Sarnom zdarza się szczekać, najczęściej robią to gdy czują się zagrożone.

Sarna europejska jest zwierzyną łowną. Sezon polowań na sarny podzielony jest ze względu na płeć. Sezon polowań na kozły przypada na okres od 11 maja do 30 września, na samice i koźlęta myśliwi mogą polować w okresie od 1 października do 15 stycznia.
Według danych GUS z 2010 roku polska populacja sarny wynosi około 830 tysięcy osobników. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody skategoryzowała ten gatunek jako LC (least concern – niskiego ryzyka).
Więcej na temat polowań i liczebności sarny europejskiej możecie przeczytać na oficjalnym serwisie Polskiego Związku Łowieckiego.
