Wybierając się na dłuższy biwak czy choćby jedną nockę do lasu, jeśli zamierzamy dobrze się wyspać, musimy przyłożyć szczególną wagę do metody, jaką odizolujemy nasze ciało od zimnego podłoża. Oczywiście survivalowiec, który do lasu wybiera się tylko z nożem, jest w stanie sprawnie skonstruować sobie z kilku konarów i gałęzi łóżko traperskie. My jednak skupimy się dziś na tym, co możemy zabrać ze sobą, żeby wygodnie i bezpiecznie przespać całą noc w terenie.

Rynek sprzętu turystycznego wychodzi nam naprzeciw i oferuje wiele systemów, które mają zapewnić izolację od podłoża podczas snu. Sprawdzając asortyment sklepów turystycznych, na pewno natkniecie się na różne materace, maty samopompujące i karimaty, każda innego producenta, każda o innych parametrach, rozmiarach, cenie. Jak więc wybrać odpowiedni dla nas materac campingowy? Dziś omówimy trzy systemy izolacji oraz opowiem Wam o tym, jakimi cechami produktu kierowałem się podczas niedawnego zakupu materaca turystycznego firmy Klymit.
Porównując materac turystyczny, karimatę do spania i matę samopompującą należy zwrócić uwagę na 5 cech tych sprzętów:
Jak więc wyglądają wady i zalety każdego dostępnego systemu? Sprawdźmy.

Materac turystyczny, jakiego używam to mój nowy, ale już sprawdzony nabytek – Klymit Static V Long. Zdecydowanie ze wszystkich opisanych w tym artykule sprzętów jest to najwygodniejsza izolacja od podłoża. Matera turystyczny o grubości około 6 centymetrów zapewnia nie tylko świetną izolację od podłoża (dzięki układowi komór V-Chamber), ale i duży komfort snu, który w innych przypadkach był największą wadą.
Już na tym etapie mogę Wam zdradzić, że pomimo krótkiego użytkowania nowego materaca dmuchanego będzie to mój numer jeden na długie lata. A to wszystko ze względu na wiele zalet, które dla mnie są krytyczne w biwakowaniu.
Materac turystyczny przy wadze trochę większej niż najprostsza karimata – Klymit Static V Long ma 2 metry długości, a waży zaledwie 635 gram – po spakowaniu w worku kompresyjnym zajmuje zdecydowanie najmniej przestrzeni w plecaku – pakunek ma 20 x 8 cm. Dodatkowo po napompowaniu 6-centymetrowa, miękka warstwa izolująca daje naprawdę duży komfort wypoczynku i ciepło.
Dodatkowo materac turystyczny Klymit Static V Long został wykonany z lekkiego poliestru o gęstości 75 denierów, łatwego w czyszczeniu, suszeniu i dużo mniej szeleszczącego materiału. To ostatnie ma szczególne znaczenie dla tych o lekkim śnie. Wiercenie się na materacu często powoduje głośne skrzypiące odgłosy, które mogą przeszkadzać w zaśnięciu i śnie.
Materac campingowy to jednak nie są same zalety – ma on również wady. Przede wszystkim nie nadaję się on do hamaka, próbowałem się usadowić na nim w hamaku i za każdym razem kończyło się zsunięciem po kilkunastu minutach. W nocy podczas snu byłoby jeszcze gorzej. Po drugie, każdy system pompowany ma to do siebie, że może się przedziurawić, a wówczas staje zupełnie bezużyteczny i może postawić nas przed koniecznością awaryjnego zakończenia wyprawy. Całe szczęście, producenci do zestawu dołączają zestaw naprawczy.
Wadą tego modelu jest także system pompowania przeznaczony głównie pod pompki, brak ustnika mocno utrudnia napompowanie tego materaca. Nie bez znaczenia jest też cena – Klymit Static V Long kosztuje 429,90 zł, mi w promocji udało się dostać go nieznacznie taniej.

Mata samopompująca to produkt bardzo podobny do materaca, ale sporo od niego cieńszy i wypełniony specjalnym porowatym materiałem, który przy rozprężeniu samoczynnie zasysa powietrze. To spore ułatwienie szczególnie dla osób z astmą lub innymi problemami z wydolnością oddechową. Trzeba jednak zaznaczyć, że mata samopompująca nie napełnia się samoczynnie w 100%. Do pełnego napełnienia maty wystarczy tylko kilka lekkich wydechów. System samopompujący zatem bardzo przyśpiesza rozkładanie obozu, jednak dość mocno opóźnia jego złożenie. Opróżnienie maty samopompującej z powietrza przy składaniu jest dużo trudniejsze, a co za tym idzie dłuższe niż przy materacu.
W związku z powyższym mata samopompująca jest cięższa i zajmuje dużo więcej przestrzeni niż materac dmuchany. Mata Ultimate Self Inflating od Mountain Warehouse, której ja do tej pory używałem, pomimo iż po rozłożeniu ma sporo mniejsze rozmiary. Po złożeniu to prawdziwy kolos w porównaniu do Klymit Static V Long. Rozmiar maty po złożeniu 17cm x 28cm, Waga 750g.

Mata samopompująca oferuje nieco niższą izolację niż materac turystyczny. Około dwukrotnie grubszy materac dmuchany to po prostu dwukrotnie więcej przestrzeni wypełnionym ciepłym powietrzem pomiędzy Tobą, a zimną glebą. Gruba warstwa przyjemnie ugniatającego się powietrza zamkniętego w materacu wpływa również na komfort. Tutaj również zdecydowanie wygrywa materac. Dodatkowo mata jest dość sztywna, przez co jeszcze gorzej współgra z hamakiem. W efekcie używam jej tylko podczas biwaków ze spaniem na glebie, w namiocie lub pod tarpem.
Z punktu widzenia zarówno komfortu i izolacji materac samopompujący wypada średnio, słabiej niż materac turystyczny, a lepiej niż karimata. Jest to również najcięższy z zestawianych sprzętów i zajmuje dużo miejsca.
Najtańszym, a zarazem najpopularniejszym wśród turystów sposobem izolacji od podłoża jest klasyczna karimata. Arkusz porowatego, giętkiego materiału, który separuje nasze ciało od gleby. Na rynku można znaleźć całe mnóstwo rodzajów karimat, o różnej grubości, składane, rulowane, z powłoką aluminiową. Poza oczywistymi różnicami nie różnią się one jednak od siebie za bardzo. Karimata to najsłabiej izolująca warstwa ze wszystkich dziś omawianych. Stanowi najcieńszą warstwę izolacji, więc również daleko jej do komfortu, jaki zapewnia dmuchany materac.
Karimata ma jednak również zalety, które sprawiają, że pomimo licznych wad to ją często zabieram ze sobą. Karimata jest uniwersalna i odporna na uszkodzenia. Z całego zestawienia tylko karimaty możemy użyć jako siedzisko i stosować ją bez obawy o uszkodzenie na różnych podłożach. Jest zdecydowanie najlżejsza, ale zabiera najwięcej przestrzeni. Wszystko to sprawia, że karimaty najczęściej używam jako warstwy izolującej kiedy wybieram się na czatowanie w pozycji leżącej. Nie biorę wówczas ze sobą dużo sprzętu, więc nie zależy mi na przestrzeni w plecaku, a dzięki temu nie muszę się obawiać, że się uszkodzi. W ten sposób mam swobodę modyfikacji pierwotnego planu w razie niewypału. Karimatę mogę rozłożyć prawie wszędzie.
Testowałem również spanie na karimacie w hamaku. Z trzech zestawionych dziś produktów giętka karimata sprawdza się w hamaku najlepiej. Nie ucieka spod tyłka tak szybko, jak mata samopompująca czy materac turystyczny. Jednak podczas nocy prędzej czy później to następuje, dlatego do hamaka jedynym naprawdę dobrym wyborem jest underquilt – podpinka, o której napiszę kiedyś osoby artykuł.

Wybór warstwy izolacyjnej do spania w terenie uzależniłbym w pierwszej kolejności od częstotliwości, z jaką będziecie korzystać z tego sprzętu. Jeśli na nockę do lasu wybieracie się od święta raz do roku, nie ma sensu inwestować kilkuset złotych na najlżejsze i najwygodniejsze rozwiązanie. W takim przypadku wybrałbym grubą karimatę za kilkanaście złotych. Jeśli jednak planujecie dużo częstsze biwaki, warto rozważyć wszystkie możliwości i ich wady i zalety.
Podczas zakupu należy wybrać tę warstwę izolacji, która oferuje jak najwięcej zalet, na których nam zależy, a jej wady nie kolidują z planowanym zastosowaniem sprzętu. Jeśli preferujcie długie piesze wędrówki i niestraszny Wam wydatek kilkuset złotych, szczerze polecam materac dmuchany. Jeśli wolicie raczej stacjonarne biwaki gdzie ani waga, ani gabaryt sprzętu nie gra roli, świetnie może sprawdzić się mata samopompująca, na którą wydacie około 150 zł. Okazjonalnych turystów i tych, którym spanie na twardym podłożu nie robi różnicy, zaspokoi zwykła karimata, którą można dostać w każdym sklepie sportowym za kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych.

Idealne miejsce na biwak powinno spełniać trzy podstawowe cechy:

Nietrudno się domyślić, że znalezienie miejsca, które w sposób optymalny zapewni realizację wszystkich powyższych potrzeb, jest trudne. Dlatego wybór odpowiedniego miejsca na założenie obozu to często sztuka kompromisu.
Bezpieczeństwo biwakowania jest najważniejsze – podczas wyboru miejsca na biwak zawsze najpierw oceń, czy otoczenie zapewni ci to bezpieczeństwo. Może się zdarzyć np., że będziesz zmuszony do zrezygnowania z wygód lub pięknych widoków właśnie na rzecz bezpieczeństwa.
Oceniając miejsce na biwak z punktu widzenia bezpieczeństwa Twojego pobytu powinieneś sprawdzić kilka czynników.

W pierwszej kolejności oceń czy biwakowanie w wybranym miejscu jest odpowiednie do rodzaju schronienia, jakie będziesz szykował na noc. Na przykład: jeżeli zabrałeś ze sobą hamak, koniecznie poszukaj dwóch solidnych miejsc zaczepienia (uwierz mi, ostatnie czego chcesz to rąbnąć tyłkiem o twardą ziemię podczas snu). Jeżeli natomiast planujesz spać na ziemi, najważniejsze będzie wybranie miejsca, w którym Twojego legowiska nie podmyje woda (np. podczas gwałtownych opadów deszczu).
Kolejnym czynnikiem, który może stanowić potencjalne zagrożenie, jest wiatr. Koniecznie sprawdź, czy nad wybranym przez ciebie miejscem na obóz nie zwisają luźne, złamane gałęzie.
Niebezpieczne mogą być również suche gałęzie, które mogą się złamać – i spaść na ciebie – podczas silniejszych podmuchów wiatru. Szczególnie unikaj rozbijania obozu pod starymi bukami – mają one tendencję do zrzucania ciężkich konarów nawet przy niezbyt silnym wietrze.
Wybór odpowiedniego podłoża ma również spore znaczenie. Unikaj miejsc o wyraźnym spadku terenu. Wyżej, pisząc o bezpieczeństwie, zwróciłem uwagę na padający deszcz, który szczególnie w górach może bez żadnego ostrzeżenia zmienić podłoże Twojego biwaku w spływający z góry potok deszczówki. Śpiąc na ziemi ważna będzie również możliwość wbicia w podłogę śledzi. Weź to pod uwagę.

Podczas wyboru miejsca na biwak unikaj nisko położonych punktów – nie obozuj np. w dnach dolin, kotlinach czy wąwozach. Duża wilgotność takich miejsc wiąże się również z niską temperaturą, co w pakiecie skutkuje naprawdę zimną nocą. Dodatkowo, spływająca podczas deszczu woda może właśnie tam się skupiać w spore kałuże.
Jeżeli chcesz biwakować w obszarze występowania potencjalnie groźnych zwierząt, sprawdź czy w okolicy wybranego miejsca nie ma śladów ich bytowania. W Polsce niebezpieczne mogą być dziki i niedźwiedzie. Bardzo rzadko zdarzają się ataki wilków, jednak również warto wziąć to pod uwagę. Warto również unikać miejsc o gęstej, wysokiej roślinności – są to siedliska kleszczy.

Na komfort wybranego miejsca na biwak w dużej mierze będą miały wpływ czynniki już omówione przy okazji bezpieczeństwa. Miejsce osłonięte od wiatru nie tylko zagwarantuje bezpieczeństwo, ale również i wygodę. Silne porywy wiatru mogą zerwać zawieszony tarp, a nawet jeśli będzie on mocno zamontowany, to jego głośny szelest może być uciążliwy podczas snu. To samo tyczy się ryzyka podmoknięcia terenu oraz biwakowania wśród gęstej trawy, w której dużo łatwiej zagubić elementy ekwipunku.
Ogromne znaczenie dla komfortu biwakowania ma dostęp do wody – warto więc na obóz wybrać miejsce niedaleko źródła wody. Najlepsza zawsze będzie woda płynąca zdatna do picia. Nawet jeśli woda pitna nie jest Ci niezbędna (ponieważ masz ze sobą jej spory zapas) to i tak pobliskie źródło, jezioro, rzeka, strumyk czy choćby głębsza kałuża będą przydatne. Dzięki łatwemu dostępowi do wody będziesz mógł np. zagasić ogień czy umyć siebie i ekwipunek.
Warto jednak pamiętać, że rozbijanie obozu zaraz przy wodzie może się mocno zemścić z kilku powodów:
Podczas chłodnych pór roku wielu biwakowiczów wybiera ognisko jako formę dogrzewania swojego schronienia. Warto wówczas wziąć pod uwagę, czy podłoże, na którym planuje się rozpalić ogień, się do tego nadaje. Unikaj podłoża zawierającego suchą ściółkę, torf czy innych materiałów, które mogą się łatwo zapalić.
Swoje schronienie warto ustawić równolegle do kierunku wiatru – dzięki temu, dużo mniej dymu z ogniska wpadnie na twoje posłanie. Optymalne ustawienie schronienia jesienią i zimą również zakłada ustawienie obozu w kierunku wschodu słońca – dzięki temu już pierwsze promienie słoneczne zaczną ogrzewać twój obóz.
Jeżeli planujesz swój biwak latem, pięciokrotnie się zastanów, czy palenie ognia jest koniecznie potrzebne. Jeżeli mimo wszystko chcesz rozpalić ogień, to najlepiej poszukaj piachu i zabezpiecz miejsce pod ognisko grubą jego warstwą. Ma to szczególne znaczenie w obliczu ostatnich bardzo suchych sezonów letnich.
Jeśli biwakujesz w namiocie latem (podczas wysokich temperatur), ustaw go tak, aby był osłonięty od strony wschodu. Dzięki temu w Twoim namiocie o poranku nie zrobi się sauna.

Każdemu turyście spędzającemu noc w terenie marzy się piękny zachód, wschód słońca, delikatny szum drzew i cudne pejzaże roztaczające się przed obozem. Nie ma w tym nic złego, jednak pamiętaj, że piękne widoki powinny być zawsze poprzedzone bezpieczeństwem i komfortem biwakowania.
Wybierając miejsce na biwak nie zawsze ma się wszystko, czego by się chciało. To najtrudniejsza rzecz w biwakowaniu – trzeba nauczyć się rezygnować z wygód i pięknych widoków na rzecz bezpieczeństwa.
Na temat przygotowań do wyprawy można by napisać książkę. Pointa tej książki byłaby następująca – to zależy.
To jak przygotować się do wyprawy warunkuje bowiem wiele czynników. Rozpoczynając od terminu wyprawy, poprzez jej długość, a na miejscu docelowym kończąc. Równie ważny będzie też cel Twojego wyjścia w teren. Inaczej powinieneś się przygotowywać do wyprawy birdwatchingowej, a inaczej na bushcraftowy wypad, którego celem jest odpoczynek pod chmurką.

Niezależnie od tego gdzie i po co się wybierasz, kilka aspektów tego jak przygotować się do wyprawy pozostaje niezmiennych.
Zawsze, ale to zawsze przed wyjściem w teren poinformuj kogoś gdzie i jak długo będziesz przebywał oraz jaką trasę dotarcia sobie wyznaczyłeś.
Myślę, że tutaj Cię nie zaskoczyłem. Pogoda jest to jeden z czynników, które mają największy wpływ na nasze wyprawy. Nie bez przyczyny w moim zestawieniu zajmuje ona pierwsze miejsce. Warunki atmosferyczne mają bowiem ogromny wpływ na to jak przygotować się do wyprawy. Jest to również czynnik, który jako jeden z niewielu może postawić cały Twój plan pod znakiem zapytania.
Polski klimat cechuje dość duża trafność prognoz pogodowych. Nie licząc wysokich gór z dużym prawdopodobieństwem będziesz w stanie za pomocą przydatnych serwisów meteo określić jakie warunki atmosferyczne będą towarzyszyć wyprawie.

Nasz klimat raczej rzadko serwuje nam ekstremalne warunki atmosferyczne. Pomimo to należy pamiętać, że nawet zwykły deszcz może bardzo mocno utrudnić Ci życie podczas wycieczki. Natomiast jeżeli wybierzesz się w teren bez wcześniejszego przygotowania zwykły deszcz możne nawet zagrozić Twojemu życiu lub zdrowiu.
Pogoda jest czynnikiem, który powinien określić:

Pamiętaj, że jeżeli pogoda zapowiada się bardzo źle, możesz zrezygnować z wyprawy i wyjść w teren kiedy indziej. Nie warto ryzykować wyprawy w góry kiedy prognozy mówią o silnych opadach lub burzach. Pogoda jest niezwykle ważna i zawsze warto śledzić prognozy na kilka dni przed wyjściem w teren. W dużej mierze odpowie to Ci na pytanie – jak przygotować się do wyprawy.
Osobiście zawsze korzystam z kilku sprawdzonych serwisów pogodowych. Weryfikacja prognozy w kilku miejscach czerpiących dane z niezależnych od siebie źródeł pozwoli określić faktyczne prawdopodobieństwo spełnienia się prognozy. Ze swojej strony polecam w szczególności portal meteorologiczny – https://meteoserwis24.pl/.
Kolejnym niezwykle ważnym aspektem jest zaznajomienie się z topografią terenu. Po raz kolejny będzie to miało bezpośrednie przełożenie na Twoje bezpieczeństwo. Możesz mi wierzyć, nawet w Polskich lasach można się zgubić. Nawet krótkie, nieświadome zboczenie z trasy lub utrata orientacji w terenie może kosztować Cię wiele sił i czasu, aby powrócić na szlak.
Oczywiście nawigacja stała się dużo prostsza od kiedy niemal każdy telefon komórkowy posiada nawigację GPS. Jednak należy pamiętać, że elektronika często płata figle. Brak zasięgu, wyczerpana bateria czy choćby zwykła awaria lub zgubienie sprzętu mogą bardzo pokrzyżować Ci życie kiedy jesteś w nieznanym terenie.
Wcześniejsze przeanalizowanie mapy, znacznie ułatwi Ci orientację w terenie. Pozwoli to także obrać trasę, która może oferować wiele ciekawych miejsc, na które możesz nie natrafić poruszając się utartymi szlakami. Warto więc poza analizą samej mapy w jak najmniejszej skali (im mniejsza skala tym większa dokładność mapy) zajrzeć również np. do Wikipedii. Być może na terenie, w którym będziesz się szwendać znajdują się ciekawe historyczne miejsca.

Kolejną zaletą jaka płynie ze wcześniejszego zdobycia informacji o terenie, w który się wybierasz to fakt, że dzięki temu zdobędziesz cenne informacje o:
Analizować mapę jednak też trzeba umieć. I nie chodzi tutaj o zwykłe odczytywanie oznaczeń z legendy… Musisz pamiętać, że mapy topograficzne wydawane są raz na kilka lat i same się nie aktualizują. Teren owszem. To co na mapie wygląda na łąkę, mogło od czasu jej wydania zarosnąć solidnym lasem. Droga leśna również może zarosnąć, a 50 metrów od niej może pojawić się inna która poprowadzi Cię w zupełnie innym kierunku niż myślisz.
Rozwiązaniem jest nauka obsługi mapy i kompasu. O tym mam nadzieję będziesz mógł już niedługo przeczytać na moim blogu w innym artykule. Już teraz musisz zapamiętać,
Świadomość tego gdzie jesteś jest kluczowa, nie tylko w przypadku kiedy potrzebujesz wezwać pomoc! Wyucz w sobie nawyk częstego kontrolowania pozycji.
Kiedy określisz już:
możesz przystąpić do zaplanowania optymalnego ekwipunku jaki ze sobą zabrać. Wcześniejsze poznanie terenu oraz pogody jaka ma panować podczas wyjścia pozwoli Ci dobrać wyposażenie, dzięki któremu w komfortowy sposób spędzisz czas na łonie natury. Odpowiednie dobranie ekwipunku nie tylko pozwoli Ci przygotować się na wszelkie ewentualności związane z pogodą czy utrudnieniami w terenie, ale także zaoszczędzi dźwigania zbędnych kilogramów w plecaku.
Jeśli wybierasz się na kilkudniową wędrówkę lub dłuższy biwak w dziczy, pamiętaj o zadbaniu o zasilanie do elektroniki. Tutaj znajdziesz ciekawy poradnik o tym, jakie rozwiązanie wybrać – Panel solarny czy powerbank – zasilanie na biwaku w praktyce

Pamiętaj, że każda wędrówka jest inna. Nawet jeśli wybierasz się w to samo miejsce co zawsze. Pogoda może sprawić, że ekwipunek, jaki był przydatny tydzień wcześniej tym razem jest zbędny, a brakuje Ci innych rzeczy, które okazałyby się niezwykle pomocne w zastanych warunkach. Podczas planowania wycieczki weź pod uwagę uwarunkowania terenu, w którym zamierzasz spać. Jeśli będzie to step, łąka czy pustynia może być ciężko znaleźć odpowiednie miejsce na zawieszenie hamaka. W lesie o gęstym poszyciu lub w kamienistych górach, namiot może być trudny do rozłożenia.
W sprawie ekwipunku biwakowego niezmiernie ważne jest również to, w jaki sposób z nim postępujesz po powrocie z wyprawy. Napisałem o tym cały artykuł – Jak konserwować ekwipunek biwakowy?
Mierz siły na zamiary. Jeżeli 5 kilometrowy spacer po mieście sprawia, że następnego dnia Twoje nogi są jak z kamienia… Nie porywaj się na 20 kilometrową wędrówkę górskim szlakiem. Trening fizyczny to najważniejszy punkt z perspektywy Twojego zdrowia. Musisz poznać swoje ograniczenia i nie możesz forsować się zbytnio. Szczególnie jeśli wybierasz się w samotną wędrówkę.
Pamiętaj, że nic nikomu nie musisz udowadniać. Pobyt w terenie o ile nie bierzesz udziału w jakiś zawodach, ma sprawić Ci przyjemność. Dostosuj trasę i tempo do swoich możliwości. Trzeźwo oceń jaki dystans jesteś w stanie pokonać z obciążeniem w postaci ekwipunku na plecach i staraj się wyznaczać sobie realne do pokonania odcinki. Najlepiej pozostawiając mały margines na wypadek awarii sprzętu, nieplanowanych postojów lub lekkiej kontuzji, która opóźni Twój marsz.
Jeżeli planujesz wyjście kilkudniowe z noclegiem w terenie, warto trenować również rutynę obozową. Rozstawienie schronienia i rozpalanie ognia powinno być dla Ciebie bułką z masłem. Jeżeli nie nauczysz się wykonywać szybko i sprawnie podstawowych czynności obozowych, podczas wyprawy kiedy będziesz zmęczony całodniową wędrówką sprawi Ci to jeszcze więcej problemu. To tylko wpłynie na Twoje samopoczucie, zamiast przyjemności z kontaktu z naturą, będziesz narażony na frustrację przez głupi węzeł, który się nie chce zawiązać!

Trening i doświadczenie w tym zakresie pozwoli Ci także uniknąć błędów, które wpływają na wygodę obozowania. Praktyka czyni mistrza, trenuj a będziesz wiedział jak rozstawić tarp żeby Cię nie zawiewało, jak rozpalić ogień w kilka sekund itd.
Odpowiednie przygotowanie do wyprawy bardzo zwiększy Twoje bezpieczeństwo i satysfakcję z wyjścia. Poznanie terenu da Ci okazję do zwiedzenia nowych ciekawych miejsc i zmniejszy prawdopodobieństwo zagubienia w terenie. Wiarygodna prognoza pogody sprawi, że lepiej dobierzesz potrzebny ekwipunek, dzięki czemu zwiększysz komfort marszu oraz wypoczynku. Dzięki częstym treningom będziesz w stanie szybko zareagować w trudnych sytuacjach.
Na koniec kilka dodatkowych porad, mających szczególne znaczenie podczas wypraw zagranicznych:
Na temat moich wycieczek terenowych oraz jak się do nich przygotowuje możesz poczytać w dziale – Wyprawy.
Wyjazd z Lublina lekko się przeciągnął, musieliśmy spakować kilka dodatkowych rzeczy, zrobić zakupy i powierzyć przyjacielowi opiekę nad naszymi dwoma kotami. Z tego powodu w środę kiedy opuszczaliśmy miasto wstukałem od razu do nawigacji Poleski Park Narodowy. To przy zadaszeniach turystycznych przy wejściu na ścieżkę przyrodniczą Perehod postanowiłem spędzić pierwszą noc.

Na miejsce dotarliśmy około 17:40, więc postanowiliśmy skorzystać z ostatnich promieni słońca (które tego dnia zachodziło o 18:52) i przejść do najbliższej wieży obserwacyjnej na ścieżce. Ponieważ szybko zachodzące słońce nie dawało większych szans na jakiekolwiek fotografowanie, aparat pozostawiłem w aucie. Szybko tego pożałowałem.
Pierwszym ptakiem jakiego udało nam się zaobserwować na ścieżce Perehod był król polskiego nieba. Dorosły bielik poderwał się do lotu z pobliskiego uschniętego drzewa i szybko zniknął za lasem. Taki obiecujący początek zapowiadał naprawdę udaną wycieczkę. Po kilkunastu minutach spaceru i zaobserwowaniu przez lornetkę kormoranów, gęsi, kilku czapli białych i siwych, sikor, perkozów i kaczek krzyżówek musieliśmy wracać, aby nie rozbijać nowo nabytego namiotu po ciemku. Jak praktyka jednak zweryfikowała, ostatnie śledzie wbijałem już przy świetle latarki czołowej 
Na koniec szybko rozpaliłem ognisko – co było dobrym treningiem kilku przydatnych umiejętności. Odkąd nabyłem krzesiwo marki Light my fire staram się nie używać w terenie zapałek czy zapalniczki. Płomień zazwyczaj rozniecam przy użyciu kory brzozy (jak się to robi pokażę w innym wpisie).
Zadaszenia turystyczne w Poleskim Parku Narodowym mają to do siebie, że jest na nich naszykowany opał. Był to jednak opał, z którego ciężko rozniecić ogień. Duże bale dorosłego drzewa długo się rozpalają, a po zmroku nie miałem ochoty wchodzić w gęstwinę po drobniejsze gałązki. Była to jednak okazja do przećwiczenia batonowania nożem. Po kilku minutach ogień już się palił, a my czekaliśmy na wrzątek
Noc w namiocie pomimo dość niskiej temperatury minęła nam dość komfortowo. Ponieważ żona nie posiada jeszcze turystycznego ekwipunku (poza karimatą), zakładaliśmy, że noce będziemy spędzać niedaleko auta. Dało nam to komfort spakowania dużej ilości koców i poduszek bez zwracania uwagi na wagę czy objętość. Ja jednak chciałem przetestować wygodę noclegu w swoim zestawie (śpiwór + mata samopompująca).
12 września wstałem na długo przed świtem. Szykowałem się do pierwszego przejścia ścieżki solo. Żona w tym czasie jeszcze smacznie spała. Ubrałem się więc w mundur maskujący, uzbroiłem w swój aparat i lornetkę i na jakieś 20 minut przed świtem wyruszyłem w trasę.
Zanim dotarłem nad jeziora stanowiące gwóźdź programu ścieżki Perehod poszedłem w stronę wrzosowisk graniczących ze ścieżką rowerową Mietiułka. To właśnie z tej strony przez całą noc słychać było rykowisko jelenia szlachetnego. Niestety same jelenie schowały się za granicą krzaków, a w Parkach Narodowych obowiązuje zakaz schodzenia ze ścieżek. Niemniej widok pokrytych mgłą wrzosowisk i dochodzące potężne ryki zasłużyły na uwiecznienie
Spacer wzdłuż ścieżki Perehod oferuje mnóstwo ciekawych obserwacji dla każdego miłośnika przyrody. Świt przywitał mnie nad wodą wymarzonym widokiem.

Bielik siedział dość daleko, więc jakoś zdjęcia pozostawia wiele do życzenia. Niemniej takie ujęcie jest spełnieniem moich marzeń i celu. To właśnie w tym celu wybrałem Perehod na wędrówkę o samym brzasku.
Aby nie rozwlekać zbyt długo opisowej części, powiem krótko. Dla każdego miłośnika natury Poleski Park Narodowy jest miejscem, które trzeba odwiedzić po prostu obowiązkowo. Pomimo, że była to moja druga wizyta na ścieżce Perehod podczas dwóch spacerów (samotny o świecie, z żoną po śniadaniu) udało mi się sfotografować Perkozka. Którego wcześniej nie miałem na swojej liście udokumentowanych obserwacji.
Poniżej prezentuje galerię wszystkich (nie tylko ptaków) obserwacji z tej ścieżki.













Poleski Park Narodowy oferuje wiele ciekawych miejsc. Na drugi punkt programu tego dnia wybraliśmy wycieczkę na ścieżkę Czahary. Dotarliśmy tam około godziny 14 i zostaliśmy na noc. Jak się później okazało – nie powinniśmy, ale o tym kilka zdań poniżej.
Dojazd do ścieżki nie był jakoś specjalnie skomplikowany. Jednak Google Maps poprowadziło nas nie dość, że trasą okrężną to i bardzo nierówną.
Jeśli kiedyś wybierzecie się na tę ścieżkę i będziecie zainteresowani spacerem po kładkach nad bagnem nie zatrzymujcie się na parkingu przy wieży widokowej. Jest to punkt do odpoczynku i obserwacji miejsca wieczornych zlotów żurawi. Do samej ścieżki z tego miejsca pozostaje jeszcze około 2 km drogi przez pola. Swobodnie można pokonać tę drogę autem. Przy wejściu na ścieżkę są zorganizowane miejsca postojowe więc nie ma potrzeby wydłużać spaceru.

Niestety sierpień 2019 był okrutnie suchym miesiącem. Początek września przywitał nas więc na Czaharach zamiast uroczym bagnem, wyschniętą na popiół rozległą łąką. Jak możecie się spodziewać taka aura nie sprzyjała aktywności fauny. Więc i obserwacje były raczej skromne, choć satysfakcjonujące.















Więcej okazji do ciekawych obserwacji miałem właśnie po drodze przez pola niż na samej ścieżce.
Zachęcony bliskością wieży obserwacyjnej z widokiem na niedalekie bagno, na którym nocuje całe mnóstwo żurawi, zdecydowałem, że kolejną noc pod namiotem spędzimy właśnie przy zadaszeniach turystycznych przy ścieżce Czahary. Niestety było to wbrew regulaminowi, o czym zostaliśmy o poranku pouczeni przez pracownika Parku. Na szczęście okazał on nam sporo wyrozumiałości. Przyznał, że faktycznie nigdzie nie można znaleźć informacji o tym zakazie nocowania na Czaharach .
Świt na wieży obserwacyjnej był magicznym przeżyciem. Skupiony na wieży obserwacyjnej razem z okazałą grupą miłośników przyrody miałem okazję podziwiać około 5:30 rano wspaniałe widowisko. Niestety słońce wstawało tego dnia bardzo leniwie. Sprawę dodatkowo utrudniała słaba widoczność przez mgłę. Przez to mój raczej mało profesjonalny aparat w połączeniu z umiejętnościami nowicjusza zaskutkowały skromną ilością udanych zdjęć z porannego odlotu setek (o ile nie tysięcy) żurawi.

Ostatni dzień biwaku w Poleskim Parku Narodowym minął nam dość leniwie. Wybraliśmy się na spacer po dwóch ścieżkach dydaktycznych Spławy oraz Dąb Dominik. Te dwie ścieżki okazały się dość skąpe w możliwości obserwacji zwierząt. Jedynie na Spławach mieliśmy okazje przyjrzeć się z bliska pięknym zaskrońcom, których było zatrzęsienie.
Więcej o tych pięknych wężach znajdziesz w artykule – Zaskroniec zwyczajny – najpospolitszy wąż w Polsce










W tym roku na swoim koncie kilka ciekawych wycieczek. Między innymi w Bieszczady, mimo to biwak w Poleskim Parku Narodowym był wyjątkowy. Po pierwsze fantastycznie, ze udało mi się namówić żonę na nocowanie w dość surowych warunkach u samego schyłku lata, kiedy noce bywają już chłodne. Po drugie, trzecie i czwarte – bogactwo przyrody, piękne krajobrazy oraz przemili napotkani ludzie. Wszystko to sprawiło, że ta wyprawa znalazła szczególne miejsce w moich wspomnieniach i na pewno często będę wracał do Poleskiego Parku.

Przydatne linki: