Dolina Środkowej Wisły to jeden z ostatnich nieuregulowanych odcinków tak dużej rzeki w Europie. Mając na uwadze cenne walory przyrodnicze charakterystyczne dla dużych rzek miejsce to zostało objęte ochroną poprzez nadanie statusu obszaru Natura 2000 – jako obszar specjalnej ochrony ptaków.

Ochroną objęta jest nie tylko sama rzeka, ale również jej najbliższa okolica. Dolina Środkowej Wisły to odcinek rzeki pomiędzy Dęblinem a Płockiem. Tworzą się tam liczne starorzecza i boczne kanały. Na mieliznach tworzą się tymczasowe piaszczyste łachy, które zanikają kiedy przybywa wody. Nie brakuje również porośniętych drzewami, trudno dostępnych dla człowieka wysp stałych. Przy brzegach można również znaleźć pozostałości zalewowych łęgów.
Całość razem z okolicznymi polami i pastwiskami stanowi niebywały ekosystem pełen różnego rodzaju siedlisk. Głównym celem ochrony tego obszaru jest dbałość o zachowanie cennych gatunków europejskiej awifauny.
Według źródeł na tym obszarze można spotkać 50 gatunków ptaków wodno-błotnych. Siedliska lęgowe mają tu 23 gatunki ptaków cennych w skali Europy. Wśród nich wymienia się między innymi:

Występują tu także gatunki wpisane do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt są to np. ostrygojad, podgorzałka i podróżniczek. Wzdłuż Wisły wiedzie również jeden z głównych szlaków migracyjnych ptaków w Polsce.
Moim celem było sprawdzenie jak aktualnie ma się teoria do praktyki. Chciałem spędzić nad Wisłą dwa dni poświęcając cały ten czas na obserwację ptaków. Niestety nie udało mi się to w 100%. Mimo to jestem zachwycony bogactwem jakie tam zastałem.
Oto lista gatunków jakie udało mi się stwierdzić na podstawie nasłuchu i obserwacji.
76 gatunków stwierdzonych, w tym 4 po raz pierwszy sfotografowane – rybitwa rzeczna, sieweczka rzeczka, świergotek drzewny i batalion. Mój nowy rekord.










Dolina Środkowej Wisły na odcinku, który skontrolowałem to istny raj dla birdwatcherów. Główną zaletą tej lokalizacji to zróżnicowane ekosystemy występujące licznie na dość małym obszarze. Można tutaj natknąć się na piaszczyste łachy, gęste trzcinowsika, łegi, bory sosnowe, pastwiska, łąki, lasy mieszane. W każdym z tych ekosystemów możemy spotkać inne ptaki, dzięki czemu żaden miłośnik ptaków nie powinien się tam nudzić.
Aby jak najbardziej zwiększyć swoje szanse na wyjątkowe obserwacje chciałem spędzić w tym wyjątkowym miejscu noc. W planie miałem poświęcenie soboty na odnalezienie ciekawych miejsc do obserwacji i zbudowanie w nich czatowni, które posłużyłyby mi w niedziele.
Pierwszą część planu spełniłem doskonale, naszykowałem kilka miejsc, które miałem odwiedzać w niedziele o określonych porach dnia, tak aby mieć optymalne światło do fotografowania.

Wieczorem założyłem obóz i szykowałem się do odpoczynku. Niestety, kiedy sięgnąłem po wodę i chciałem się napić, coś wpadło mi do ust. Do tej pory nie wiem czy był to paproch czy jakiś owad. Efektem jednak było bardzo silne i nagłe podrażnienie gardła, do tego stopnia że okrutnie spuchł mi języczek podniebienny. To spowodowało, że miałem problemy z przełknięciem czegokolwiek. Do tego doszedł duży dyskomfort w oddychaniu.
Ponieważ nie do końca wiedziałem co dokładnie się stało zdecydowałem, że w takiej sytuacji spędzenie nocy w terenie nie jest zbyt rozsądnym rozwiązaniem. Musiałem się spakować i ewakuować na z góry upatrzone pozycje – do rodzinnego domu w Dęblinie
Sprawa na szczęście skończyła się bez większych konsekwencji, wystarczyło klika płukań gardła lekiem przeciwzapalnym żeby wszystko wróciło do normy. Tak czy inaczej zamiast dwudniową obserwacją przyrody musiałem zadowolić się jednym dniem.
Dla wielu z Was taki obrót sprawy może wydawać się bardzo frustrujący. W końcu mój plan nie wypalił. Ja jednak uważam ten wypad za bardzo udany. Była to świetna okazja to treningu pośpiesznych działań w stresie. Pierwsze minuty po nagłym opuchnięciu gardła były naprawdę stresujące. Mimo wszystko udało mi się w ciągu kilku minut sprawnie spakować obóz nie pozostawiając po sobie śladów. Telefonicznie wezwałem brata na pomoc, przekazując mu spokojnie szczegółowe instrukcje gdzie ma mnie odebrać.

W perspektywie kolejnych kilkudniowych wypadów taka pośpieszna ewakuacja to naprawdę świetny trening procedury bezpieczeństwa na biwakach. Dzięki temu doświadczeniu uzupełniłem swoją apteczkę o wapno w musujących kapsułkach i przećwiczyłem działanie terenowe pod presją czasu i w stresie.
Co do obserwacji zaś – 4 nowe gatunki na liście udokumentowanych obserwacji i nowy rekord ilościowy. Dolina Środkowej Wisły uraczyła mnie całym swym urokiem!