Piątkowy poranek okazał się bardzo emocjonujący. Z zegarkiem w ręku wyczekiwałem upragnionego fajrantu w pracy, żeby z miejsca zarzucić plecak na plecy, chwycić lunetę, aparat i jechać na Polesie. Kiedy tylko wybiła 15 ruszyłem wraz z żoną w drogę do wsi Pieszowola, gdzie zaczyna się ścieżka przyrodnicza Perehod. Planowałem spędzić tam najbliższy weekend i cały ten czas przeznaczyć na birdwatching w Poleskim Parku Narodowym.

Z miejsca muszę się pochwalić, że udało mi się co do joty spełnić ten plan. Przetestowałem kilka rozwiązań biwakowych, odwiedziłem miejsca, które od dawna odwiedzić chciałem. Zapolowałem na gatunki ptaków, o których ujrzeniu marzyłem. To ostatnie z różnym skutkiem. Wyprawę – birdwatching w Poleskim Parku Narodowym uważam jednak za bardzo udaną. Oto dlaczego:
Odkąd birdwatching wszedł mi w krew i stał się nowym hobby, udało mi się udokumentować w Polsce obserwacje 118 gatunków ptaków. Ponieważ zacząłem spisywać swoje obserwacje około czerwca minionego roku mogę powiedzieć, że było to 118 gatunków w 10 miesięcy.

Podczas trzech dni spędzonych w Poleskim Parku Narodowym udało mi się stwierdzić i rozpoznać 78 gatunków ptaków. Niestety nie wszystkie obserwacje udało mi się udokumentować. Uparcie polowałem na skrytego w trzcinach bąka i pohukującego gdzieś w gęstwinie dudka, jednak nadal bez satysfakcjonującego efektu w postaci zdjęcia. Podobnie sprawa ma się z kukułką, która tylko mnie okukała, a kiedy udało się dostrzec ją siedzącą na gałęzi starego dębu, czmychnęła gdzieś w gęstwinę.
Przeczytaj również: 15 zasad etyki obserwatora przyrody
Dla wielu turystów ścieżka przyrodnicza Perehod to wyłącznie duże płytkie stawy i gęste trzcinowiska. Nic dziwnego, to wokół tych ekosystemów wiedzie szlak. Miejsce to jednak oferuje o wiele więcej, co postaram się krótko opisać. Zacznę jednak od gwoździa programu.
Główną atrakcją szlaku Perehod są duże acz płytkie zbiorniki wodne w dużej części porośnięte trzciną. To właśnie taki widok dominuje z wież widokowych ustawionych przy szlaku. Charakterystyka miejsca oferuje bardzo atrakcyjne miejsca do żerowania i gniazdowania dla wielu gatunków ptaków.
Podczas mojego pobytu trzciny aż kipiały życiem. Przeskakujących ze źdźbła na źdźbło potrzosów, trzciniaków, pliszek siwych i brzęczek nie sposób było zliczyć. Na płyciznach na skraju trzcin żerowały czaple siwe i kilka białych. Patrole nad wodą i trzcinami jakby wychowawcy pilnujący swego stadka wykonywały raz po raz błotniaki stawowe. Spośród gęstwiny co rusz można było usłyszeć butelkowe zawołanie bąka, a czujny obserwator mógł dostrzec wpisane do Polskiej czerwonej księgi zwierząt podgorzałki. Zaraz obok nich pływały gągoły, cyranki, cyraneczki, krakwy, krzyżówki, łyski. Wśród nich znalazła się nawet zbłąkana głowienka.















Płycinza i porastający ją tatarak to również świetna kryjówka dla malutkich skrytych zielonek, które podczas tej wizyty miałem okazję obserwować po raz pierwszy w życiu. Obserwując przez lunetę skraj trzcin w upartym poszukiwaniu bąka udało mi się wypatrzeć brodźca piskliwego, a kilka chwil później brodzącego samotnika. Zaś w sobotę dokładnie o godzinie 05:05 kiedy leżałem plackiem wyczekując na dobre ujęcie przepływającego obok perkoza dwuczubego zauważyłem że pływający w oddali bóbr wypłoszył z trzcin pięknego perkozka.
Równie ciekawe rzeczy działy się na otwartej tafli wody. Gładką jak aksamit powierzchnię, co chwile przecinały pływające w kółko rodziny gęgaw ze ślicznymi żółciutkimi młodymi gąskami. Jak zawsze ciekawskie łabędzie nieme i krzyżówki nie miały oporów, aby podpływać nawet na kilkanaście metrów. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji oglądać kaczora krzyżówki przez lunetę w piękny słoneczny dzień, żałujcie. Wilgotne pióra mieniące się w słońcu soczystymi i intensywnymi kolorami upierzenia po prostu zachwycają.

Jeśli ma się choć odrobinę cierpliwości nad wodą pokazują się również rybitwy rzeczne, mewy śmieszki i białogłowe. Mnie zaszczycił również obecnością jeden jedyny kormoran oraz stado przelatujących batalionów. Kiedy natomiast niebo pokryło się chmurami momentalnie nad taflą wody zaroiło się od jaskółek dymówek.
Równie ciekawie robi się gdy głowę zadrze się do góry, nad tymi wszystkimi cudami natury swój patrol powtarzał król przestworzy – bielik. Nad lasem słychać było również bardzo charakterystyczne krakanie kruków, a na moment i tylko raz pokazał się również myszołów zwyczajny.


Spacer szlakiem Perehod wiedzie nie tylko wzdłuż trzcinowisk i stawów, ale również przez rozmaite typy lasów. Idąc ścieżką mamy okazję podziwiać pięknie zielone grądy, zalewowe olsy i gęste ciemne bory świerkowe. Tylko pozornie wyglądające na spokojne i ciche. Wystarczy jednak zatrzymać się na moment żeby las ożył i wybuchł kakofonią śpiewów.

Wśród zielonych koron drzew udało mi się dostrzec pięknie śpiewające zięby, żerujące na czarnej olszy czyże i dzięcioły duże pracujące przy wykuwaniu dziupli spełniających standardy mody na sezon 2020. Na brzozach z kolei roiło się od piecuszków, kapturek, pierwiosnków, świergotków drzewnych. Pokazały się również sikorki bogatka, modraszka i sosnówka. A kiedy zbliżyłem się za bardzo dostałem głośną reprymendę od wiecznie czujnej sójki.






W olsie przy południowej części szlaku udało mi się dostrzec dzięcioła czarnego i średniego, kowalika i kilka rudzików wesoło przeskakujących z gałązki na gałązkę wśród obalonych starych drzew. Tutaj również moja dyskrecja i ciche zachowanie przyniosły bardzo sympatyczny efekt. Możliwość obserwacji kozła sarny europejskiej przy śniadaniu.

W gęstwinie gałązek tworzących nieprzeniknione krzewy dał się również dostrzec i usłyszeć kos i strzyżyk. Zaś na samych drogach pośród lasów co rusz można było dostrzec wyszukującego smakołyków śpiewaka.
Równie ciekawie co nad wodą i w lesie było na roztaczających się opodal ścieżki rowerowej Mietiułka, rozlewiskach i łąkach. W zaroślach przy płynącej wzdłuż ścieżki rzeczce udało mi się dostrzec i „upolować” rokitniczkę.




Również na tamtejszych łąkach wiele się działo. Na ścieżce udało mi się z oddali dostrzec bardzo płochliwe tego ranka szczygły, kląskawki i pokląskwy (to była moja pierwsza obserwacja pokląskwy). Z bujnych kęp traw słychać było pobekiwanie kszyków, a opodal na pastwisku stała samotna czajka.
Wracając w stronę Perehodu miałem szczęście po raz pierwszy spotkać lerkę, która szukała pożywienia wśród niepewnie zieleniących się traw. Natomiast na samej ścieżce, na pasie zieleni pomiędzy koleinami zauważyłem niebywałą piękność rzekotkę drzewną. O której z miejsca mogę sprzedać Wam ciekawostkę – wcale nie jest żabą!

Nie chcąc tracić nic z uroku okolicy wyszedłem również poza obszar Poleskiego Parku Narodowego na pobliskie pola uprawne. Jak się okazało była to bardzo dobra decyzja. Już na samym początku miedzy, której uparcie się trzymałem nie chcąc deptać komuś kiełkujących upraw, przywitały mnie wesoło śpiewające skowronki. W oddali natomiast dostrzegłem spacerującego dostojnika – żurawia. Kiedy rozstawiłem lunetę żeby dokładniej mu się przyjrzeć okazało się że jest ich więcej, a zaraz za nimi zauważyłem siedzącego na krzewie srokosza.




Niestety żurawie dość szybko doleciały, jednak ptak który pojawił się w ich miejsce zrekompensował stratę w 100%. Chwilę później nadleciał wypatrujący ofiary błotniak łąkowy, z którym również było to moje pierwsze w życiu spotkanie. Kiedy już miałem zamiar wracać i zawróciłem na swojej miedzy, zauważyłem nad Parkiem dwa krążące bociany czarne. A zaraz przy drodze, do której chciałem wrócić żerował bocian biały.
Kiedy po przebudzeniu w niedziele o świcie do moich uszu doszedł charakterystyczny odgłos dudka, wiedziałem, że ten poranek spędzę właśnie w okolicy wsi Pieszowola. Pomimo, że samego dudka nie udało mi się wypatrzeć była to bardzo dobra decyzja. W pobliżu gospodarstw, aż roiło się od ptaków. Spotkałem tam całą masę wróbli i mazurków, które bardzo chętnie korzystały z gniazd bocianów białych. Pojawiły się również gołębie, grzywacze, dzwońce, makolągwy, kopciuszki, szpaki, trznadle, sroki, sierpówki, kwiczoły, kawki i kulczyk. A zza okolicznych domów co chwila było słychać krzyk bażanta.





Pomimo, że pogoda pozostawiała wiele do życzenia – zarówno do prowadzenia obserwacji, fotografowania i noclegu pod chmurką – ten wyjazd był fantastycznym i wymarzonym powitaniem wiosny. Spektakl życia jaki mogłem obserwować i w jakim mogłem pośrednio uczestniczyć był bardzo odświeżającym doświadczeniem. Tego typu kontakt z naturą po dłużącej się pandemii i zakazie wychodzenia był dokładnie tym czego potrzebowałem i o czym marzyłem od zimy.
Jeśli i wy macie dość już zamknięcia w betonowych ścianach polecam wyprawę na birdwatching w Poleskim Parku Narodowym. Bilet bardzo łatwo możecie zakupić online – przelew z odpowiednim tytułem wystarczy (szczegóły na stronie – Poleski Park Narodowy). Pamiętajcie jednak, że korzystanie z Parków Narodowym poza standardowymi zasadami – o których pisałem tutaj – Parki Narodowe – obowiązuje nakaz używania maseczek i rękawiczek podczas korzystania z kładek, wież obserwacyjnych, czatowni i zadaszeń turystycznych.

Zastanawiasz się jak rozpoznawać ptaki? Nie jest to ani łatwe, ani oczywiste. Jeśli jednak podejdziemy do tego metodycznie i zastosujemy odpowiedni schemat, mamy szanse z dużym prawdopodobieństwem prawidłowo oznaczyć gatunek nawet nie posiadając większego doświadczenia. Poniżej zamieszczam mój wypracowany sposób, który sprawdza się w zdecydowanej większości przypadków.

Do obserwacji ptaków, warto dobrze się przygotować. Posiadając odpowiedni sprzęt będzie dużo łatwiej eksplorować ptasie tajemnice. Na wyprawy obserwacyjne zawsze zabieram ze sobą:
Na temat mojego wyposażenia powstał osobny wpis, gdzie szerzej opiszę sprzęt z jakiego korzystam: https://przygodyprzyrody.pl/birdwatching-od-czego-zaczac-obserwacja-ptakow/
Przed wyruszeniem w teren warto zajrzeć do rożnych źródeł, które podpowiedzą Ci jakie gatunki ptaków możesz z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem spotkać wterenie jaki chcesz odwiedzić. Osobiście korzystam z map dostępnych na stronie ebird.org.
Takie przygotowanie pozwoli Ci zaoszczędzić sporo czasu. Oczywiście zawsze istnieje szansa, że uda Ci spotkać gatunek, który nigdy dotąd nie był oznaczany na terenie, w którym jesteś. Jednak jako poczatkujący ptasiarz, nastaw się bardziej na sprawdzone informacje o zasięgu występowania konkretnych gatunków.
Do polskiej awifauny zaliczamy 24 rzędy ptaków. Odpowiadając na pytanie – jaki to ptak – warto zacząć właśnie od określenia rzędu. Najłatwiej tego dokonać mieszając metodę dedukcji z eliminacją. Każdy z 24 rzędów charakteryzuje się innymi cechami wspólnymi dla przedstawicieli gatunków mieszczących się w ramach rzędu. Dla przykładu – blaszkodziobe charakteryzują się świetną umiejętnością pływania i/lub nurkowania, mają szeroki, spłaszczony dziób i żerują w wodzie.
Przy określeniu rzędu z jakiego pochodzi zaobserwowany przez nas ptak warto odpowiedzieć na poniższe pytania:
Posiadając choćby część z tych informacji mamy możliwość określenia rzędu lub rzędów (niektóre różnią się od siebie tylko nieznacznie). Określenie konkretnego rzędu na podstawie posiadanych informacji może być jednak problematyczne. W takiej sytuacji warto zawężyć zakres poszukiwań poprzez eliminację rzędów, do których zaobserwowany przez nas ptak na pewno nie należy.
Mając już mniejszy zakres niż wszystkie występujące na danym obszarze gatunki możemy podjąć próbę oznaczenia konkretnego gatunku. W pierwszej kolejności należy wyeliminować gatunki ptaków, które w ramach określonego przez nas rzędu (lub rzędów) na pewno nie są obserwowanym przez nas osobnikiem. Tego najlepiej dokonać poprzez eliminację na podstawie zakresu występowania i sezonowości.

Krótko mówiąc, jeśli widziałeś ptaka wielkości wróbla, wiesz od razu, że nie jest to ptak z rzędu blaszkodziobych czy szponiastych.
W taki sposób lista prawdopodobnych gatunków ulega coraz większemu zawężeniu poszukiwań. Niekiedy zdarza się, że na tym etapie pozostaje nam już tylko kilka gatunków, z których bardzo łatwo można wyłonić ten, którego zaobserwowaliśmy.
Ostatnim etapem oznaczenia gatunku zaobserwowanego przez nas ptaka jest porównanie cech charakterystycznych. Doświadczeni ornitolodzy zaczynają od tego etapu. Dzieje się jednak tak, ponieważ, dzięki swojemu doświadczeniu mogą oni wyłonić rząd, do jakiego należy ptak na podstawie krótkiego rzutu okiem.
Porównanie cech charakterystycznych jest dość trudne z wielu powodów. Jednym z najważniejszych aspektów jest oczywiście kolor i wzór upierzenia. Te dwie cechy jednak bardzo często są bardzo mocno zróżnicowane nawet w ramach jednego gatunku. Niektóre ptaki mają inne upierzenie za młodu, w pierwszym roku życia i w dorosłym życiu. Do tego dochodzi dodatkowo dymorfizm płciowy. Jakby tego było mało zaobserwowany przez nas osobnik, wcale nie musi wykazywać wyraźnych cech typowych dla swojego gatunku.

Ostatnie zdanie jest dość znamiennie jeśli chodzi o wybór źródła wiedzy, którym posługujemy się podczas odpowiadania na pytanie – Jaki to ptak? Zdecydowanie rekomenduje tutaj źródła, w których gatunki prezentowane są w formie rysunków, a nie zdjęć. Powodem tego jest fakt, że na zdjęcie zawsze przedstawia cechy typowe dla sfotografowanego osobnika. Te zaś mogą poważnie różnić się od cech gatunkowych. Rysunki zaś tworzone są na podstawie zbioru cech typowych dla gatunku.
Ze swojej strony gorąco polecam Ptaki – Przewodnik Collinsa. Jest to bardzo dokładny przewodnik po gatunkach występujących w Polsce i Europie.
Co jeszcze może być pomocne przy próbach zidentyfikowania gatunku zaobserwowanego ptaka? Oczywiście fotografia. Im dokładniejsza tym lepiej. Fotografując ptaka, warto zrobić kilka ujęć, na których będzie widać wyraźnie inne części ciała. Dzięki temu mamy szansę ocenić większą ilość cech charakterystycznych.
Jak rozpoznawać ptaki może nam pomóc również nagranie audio lub wideo. Dzięki temu w przypadku nagrania ptaka podczas śpiewu mamy kolejną cechę, która może być pomocna. Nagranie wideo może być nieocenione jeśli uda nam się uchwycić jakieś zachowanie, które może być typowe dla konkretnego gatunku. Np. z ptaków występujących w Polsce tylko kowalik potrafi siedzieć na pniu drzewa skierowany głową w dół.
Jeśli pomimo Waszych prób nie uda Wam się rozpoznać sfotografowanego ptaka, polecam poprosić o pomoc społeczność grupy – Identyfikacja ptaków. Grupa ta zgromadziła mnóstwo przesympatycznych i chętnych do pomocy miłośników ptaków. Wystarczy dołączyć do grupy, opublikować zdjęcie, ładnie poprosić o pomoc i chwilę poczekać! Pamiętajcie jednak, że zawsze warto najpierw spróbować samemu, zamiast iść na łatwiznę!
Niezależnie od tego czy uda Ci się wykonać fotografię, nagrać wideo lub sam dźwięk wydawany przez ptaka, którego chcesz oznaczyć, zawsze warto być uważnym. Uważność w tej sytuacji to nic innego jak próba zapamiętania jak największej ilości szczegółów z wyglądu i zachowania ptaka. Jeżeli próba utrwalenia wizerunku ptaka spełznie na niczym sięgnij czym prędzej po notes i spisz wszystkie swoje spostrzeżenia.