Odkąd zacząłem pasjonować się obserwacją ptaków, możliwość spotkania nowych gatunków od razu zaczęła być warunkiem, co do wyboru destynacji zagranicznych wakacji. Poszukiwanie nowych gatunków to coś co daje mi ogromną frajdę i satysfakcję za każdym razem, kiedy uda się wypatrzeć ptaka, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Dlatego i tym razem kiedy z żoną zastanawialiśmy jaki skrawek świata tym razem chcemy odwiedzić był to jeden z kluczowych czynników wyboru. Po analizie pozostałych naszych oczekiwań, kalendarza i budżetu zdecydowaliśmy się, że tym razem chcemy odwiedzić Afrykę. A ptaki Zanzibar i cały archipelag to podobno jedna z najlepszych destynacji dla osób, które pierwszy raz wybierają się na czarny kontynent. Sprawdziliśmy to!

Ptaki Zanzibar – czego się spodziewać na wyspie Unguja?

Zanzibar to archipelag u wschodnich wybrzeży Afryki, wchodzący w skład Tanzanii. Wyspa Unguja, którą odwiedzałem wraz z żoną, jest stosunkowo mała, ale jej różnorodność siedlisk jest zdumiewająca – las tropikalny, mangrowy, pola uprawne, wybrzeże i rafy koralowe tworzą mozaikę, która dla ptasiarza stwarza okazję na fantastyczne obserwacje i wzbogacenie swojej życiowej listy o nowe egzotyczne gatunki.

Do wycieczki do Tanzanii chciałem odpowiednio się przygotować, zakupiłem więc przewodnik terenowy Birds of East Africa z serii Princeton Field Guides. Według moich kalkulacji i weryfikacji w książce na Zanzibarze miałem mieć możliwość znalezienia około 94 gatunków, w tym kilka endemitów niedostępnych nigdzie indziej na świecie. Wyprawa na Zanzibar nie jest optymalna jeśli chodzi o liczbę gatunków możliwych do zaobserwowania. Dużo lepsza w tym celu byłaby kontynentalna część kraju. Nam jednak tym razem zależało głównie na wygodzie i relaksie na plaży, obserwacje ptaków miały być tylko miłym dodatkiem. Mimo to wyspa Unguja, na której wschodnim wybrzeżu mieliśmy spędzić 8 dni również oferowała wiele ciekawych i egzotycznych ptaków.

Nocleg przez cały wyjazd w Dongwe Club Vacanze na wschodnim wybrzeżu wyspy okazał się trafiony podwójnie: ogromny ogród i odpływ odsłaniający rozległy pas dna zatoki to ornitologiczny raj tuż za barem hotelowym. Hotel składał się z wielu małych domków rozsianych po naprawdę imponujących rozmiarów ogrodzie. Przestrzeń hotelowa była bardzo zadbana, w ogrodzie rosło mnóstwo drzew, palm i wszelkiego rodzaju kolorowych kwiatów. I to właśnie w ogrodzie hotelowym spędziłem pierwsze dwa dni pobytu kiedy nieprzyzwyczajony do takich upałów próbowałem się zaaklimatyzować.

Wspaniały był to ogród nie zapomnę go nigdy. Dosłownie 3 metry od chodnika, którym codziennie spacerowali turyści kilka par wikłaczy żółtych uwiło swoje misterne gniazda. Na każdym niemal krzewie ozdobionym kolorowymi kwiatami skakały nektarniki pięciu różnych gatunków. Liczba ruszających się punktów pośród bujnej roślinności i nieznanych mi śpiewów i odgłosów była w pierwszych dniach przytłaczająca. Ale już mniej więcej 3 dnia nauczyłem się rozróżniać odgłosy i wsłuchiwałem się w te, których jeszcze nie znałem. A to dopiero początek…

Hotel z ogrodem przy plaży – świetne miejsce do obserwacji

Cały nasz pobyt na Zanzibarze spędziliśmy w hotelu Dongwe Club Vacanze mieszczącym się na południowo-wschodnim wybrzeżu wyspy Unguja. Kiedy wybierałem hotel na nasz pobyt kierowałem się kilkoma rzeczami – wygodą i wysokim standardem, dostępem do plaży oraz okolicą umożliwiającą obserwacje ptaków. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, hotel oferuje swoim gościom noclegi w małych domkach rozsianych po ogromnym i bardzo zadbanym egzotycznym ogrodzie, w którym spędziłem godziny na śledzeniu ptaków i nauce ich śpiewów. Najbliższa okolica również oferowała wiele świetnych miejsc do obserwacji. Plaża, do której hotel miał bezpośredni dostęp i przy której miał bardzo długie, drewniane molo oferowała możliwość obserwacji wielu gatunków wodnych. To dlatego, że wschodni brzeg wyspy jest bardzo podatny na odpływy, podczas których odsłania się dno na bardzo dużym obszarze – a to wymarzone miejsce dla ptaków siewkowych, czapli i rybitw. Okoliczne nieużytki zarośnięte gęstym buszem również pełne były ptaków (niestety, od ptaków, więcej było tam tylko śmieci).

Kolejną dużą zaletą tego wyboru była niewielka odległość do zatoki Chwaka Bay, na której w aplikacji eBird zgłoszonych było całe mnóstwo gatunków, które chciałem zobaczyć. Inną lokacją, którą miałem w planie odwiedzić był Jozani Natural Park – jedyny park narodowy na Zanzibarze.

Jozani National Park – wycieczka ornitologiczna VIP

Park słynie przede wszystkim z endemicznej małpy – gerezanki trójbarwnej (Cercopithecus kirkii).

Gerezanka trójbarwna przy wejściu do Jozani National Park – Tanzania
Gerezanka trójbarwna przy wejściu do Jozani National Park

Dla miłośnika ptaków stanowi równie fascynujące miejsce — spotkać tu można tu spotkać turaka koroniastego, którego tak bardzo chciałem spotkać. Gęsty las mglisty przechodzi w namorzyny nad zatoką Chwaka, tworząc mozaikę siedlisk przyciągającą zarówno gatunki leśne, jak i wodno-błotne. To jedno z tych miejsc, gdzie już o świcie, przy akompaniamencie pohukiwań i fletowych treli, można poczuć, że stoi się w samym centrum ewolucyjnej wyspy na skrzyżowaniu szlaków migracyjnych Afryki Wschodniej. Wstęp do parku jest możliwy wyłącznie w towarzystwie przewodnika, a tak się składa, że dla miłośników ptaków park zorganizował specjalną opcję wycieczki VIP. Z takiej właśnie skorzystaliśmy i był to strzał w dziesiątkę – nasz przewodnik Milo był doświadczonym obserwatorem, który zabrał nas na wycieczkę w pierwszej kolejności na pobliskie pola uprawne. Tam spotkaliśmy całą masę nowych dla mnie ptaków, a trafił się również i jeden bardzo ciekawy wąż, czający się na ofiarę w gęstym krzewie.

Niestety, ten dzień nawet o wczesnym poranku był mega upalny. Skwar i gorąc był tak dokuczliwy, że po 3 godzinach spaceru doznałem udaru słonecznego. Początkowo wydawało mi się, że chwila odpoczynku i dodatkowego nawodnienia załatwi sprawę, ale się myliłem. Sprawa zaczęła być poważna kiedy rozpoczął się potworny ból i zawroty głowy i nudności. Pomimo ogromnej determinacji i chęci zobaczenia turaka koroniastego musiałem przerwać wycieczkę. Ten dzień skończył się dla mnie około godziny 12, ponieważ efekty przegrzania i odwodnienia utrzymywały się aż do nocy. To była cenna lekcja pokory, która dała mi wiele do myślenia, głównie o tym, że będę musiał kiedyś tam wrócić 😉

Chwaka Bay

Świetnym pomysłem była dla nas również wycieczka rowerowa do Chwaka Bay. Co prawda wynajęte w hotelu rowery według europejskich standardów nadawały się bardziej na złomowisko niż na wynajem turystom, ale nie zmienia to faktu, że w akompaniamencie skrzypnięć i stukotu dały radę dostarczyć nas z hotelu nad zatokę i z powrotem. A nad samą zatoką spotkało mnie duże zdziwienie, spodziewałem się sporej liczby mew, rybitw, siewek oraz zimorodków w namorzynowej gęstwinie. Z całego tego zestawu moje oczekiwania spełniły tylko siewki, nie widziałem tam ani jednej mewy, rybitwy czy zimorodka.

Dopisały jednak krabożery, czaple czarne, siwe, nadobne i białe. A pośród sporych stad sieweczek obrożnych dało się wypatrzeć takie perełki jak sieweczka białoczelna, sieweczka piaskowa, sieweczka pustynna, sieweczka syberyjska. A w drodze powrotnej udało się wypatrzyć wisienkę na torcie – odpoczywającego na palmie sokoła ciemnego. Każdemu ptasiarzowi rekomenduje odwiedzenie tego miejsca.

Stone Town i plantacja przypraw

Wybraliśmy się na Zaznzibar z Itaką, to była nasza pierwsza prawdziwa wycieczka do Afryki (wcześniej byliśmy tylko na Fuertaventurze, która geograficznie jest częścią Afryki, ale kulturowo i politycznie to Europa), dlatego woleliśmy nie podejmować się organizacji na własną rękę. Jedną z niewątpliwych zalet podróżowania z biurem podróży są ciekawe wycieczki dodatkowe i z takiej właśnie oferty skorzystaliśmy wybierając się na wycieczkę na plantację przypraw i do Stone Town.

Szczególnie dobrze zapamiętamy wycieczkę po plantacji przypraw, w końcu mogę powiedzieć, że pokazałem żonie gdzie pieprz rośnie! I to dosłownie! Lokalni przewodnicy oprowadzili nas po dużym ogrodzie pełnym roślin, które w Polsce znamy głównie z książki kucharskiej. Mieliśmy okazję zobaczyć jak rośnie i smakuje lokalny pieprz, wanilia, goździki, cynamon, kardamon, imbir, gałka muszkatołowa i kurkuma (a to nadal tylko część listy). Wycieczka zakończyła się pokazem wspinania na palmę, zakupami i pysznym obiadem z lokalnych składników.

Koczkodan czarnosiwy
Na platnacji, nie tylko my chętnie korzystaliśmy z degustacji – Koczkodan czarnosiwy

Następnie przyszedł czas na zwiedzanie wpisanego na listę Unesco Stone Town i muszę przyznać, że to jest atrakcja dla ludzi o mocnych nerwach i dobrze przygotowanych na szok kulturowy. Informacje o handlu niewolnikami i warunkach w jakich ten handel się odbywał to tylko początek, później trzeba zderzyć się z porażającym smrodem lokalnego targu, na którym sprzedaje się mięso i ryby. A to nadal tylko dodatek do wszędobylskich żebraków i handlarzy pamiątkami, którzy niekiedy nawet szantażem próbują coś Ci sprzedać.

Ptasio, ten dzień nie obfitował zbyt wiele obserwacji, na plantacji przypraw widziałem te same ptaki, które kręciły się wkoło hotelu, a w mieście jedynym nowym gatunkiem, jaki wpadł na listę była mewa przydymiona widziana w porcie.

Mewa przydymiona
Mewa przydymiona

Praktyczne info – wyprawa na ptaki Zanzibar i Tanzania

Zanim spakujesz lornetkę, zadbaj o formalności i wymagane dokumenty. Podstawowym dokumentem jest paszport ważny co najmniej 6 miesięcy od daty wyjazdu z Tanzanii — dotyczy to każdego podróżnego, włącznie z dziećmi. Potrzebna jest również wiza, turystyczna kosztuje około 50 dolarów i można ją załatwić na dwa sposoby: przez internet jeszcze przed wylotem albo na miejscu po przylocie na lotnisko. Od 2024 roku wszyscy odwiedzający Zanzibar muszą wykupić również ubezpieczenie podróżne wyłącznie od Zanzibar Insurance Corporation (ZIC) — standardowe polisy zagraniczne nie są akceptowane i brak tego dokumentu może skutkować odmową wjazdu.

Jeśli chodzi o zdrowie, jeśli podróżujesz z Polski nie ma wymaganych szczepień, ale zalecane są szczepienia przeciwko WZW A i B oraz durowi brzusznemu. Zanzibar leży w strefie endemicznej malarii, dengi i kilku innych chorób przenoszonych przez komary, na które nie ma skutecznych szczepionek — profilaktyka przeciwmalaryczna i dobry repelent to absolutna konieczność, szczególnie dla kogoś, kto planuje spędzać świt i zmrok w terenie.

Wszędzie na Zanzibarze można spotkać również przepiękne gady
Wszędzie na Zanzibarze można spotkać również przepiękne gady

Jeśli chodzi o sprzęt i ciuchy jakie warto zabrać na obserwacje ptaków w tropikach postaw na przewiewne, długie spodnie i koszulę z długim rękawem w stonowanych kolorach (zieleń, beż, brąz), które jednocześnie chronią przed słońcem, owadami i drapiącą roślinnością. Jeśli chodzi o optykę, lornetka 8×42 to dobry kompromis między polem widzenia a jasnością obrazu w zacieniony lesie; warto ją zabezpieczyć szczelnym pokrowcem, bo skoki wilgotności i tropikalny kurz mogą zaszkodzić Twojej optyce. Solidne buty za kostkę z nieprzemakalną membraną są wskazane — ścieżki w namorzynach i lesie bywają błotniste przez cały rok, a również na skalistych fragmentach plaż bardzo przydadzą się buty z twardą podeszwą.

Gady Zanzibar – wyprawa przyrodnicza Tanzania

W Internecie można znaleźć również porady o tym, aby zabrać ze sobą lunetę i wiadomo w obserwacji ptaków luneta zawsze spoko, ja jednak jej nie brałem i wcale nie żałuje. Podczas całej wyprawy raz tylko żałowałem, że nie mam ze sobą lunety, większość obserwacji można prowadzić z odległości odpowiednich dla lornetki. Moim zdaniem luneta + statyw to duży gabaryt i waga, którą spokojnie można oszczędzić w swoim bagażu.

Ptaki Zanzibar – lista obserwacji z wyprawy

Nowe gatunki na mojej życiowej liście:

  1. Astryd falisty
  2. Beczak zielonogrzbiety
  3. Bielik afrykański
  4. Bilbil ogrodowy
  5. Bilbil zuchwały
  6. Krabożer
  7. Czapla czarna
  8. Dzięciolik zielonogrzbiety
  9. Jaskółka abisyńska
  10. Jerzyk palmowy
  11. Kraska liliowopierśna
  12. Kraskówka afrykańska
  13. Kukal białobrewy
  14. Kulon nadwodny
  15. Łowiec kreskowany
  16. Mewa przydymiona
  17. Mniszka srokata
  18. Nektarnik purpurowowstęgi
  19. Nektarnik szary
  20. Nektarnik szkarłatny
  21. Nektarzyk obrożny
  22. Nikator żółtorzytny
  23. Sieweczka białoczelna
  24. Sieweczka piaskowa
  25. Sieweczka pustynna
  26. Sieweczka syberyjska
  27. Sokół ciemny
  28. Toko czarnogłowy
  29. Synogarlica czerwonoka
  30. Synogarlica popielata
  31. Świergotek cynamonowy
  32. Turkaweczka zielonoplamkowa
  33. Wąsaczek zielonawy
  34. Wąsaczek żółtorzytny
  35. Wikłacz czarnobrzuchy
  36. Wikłacz dwubarwny
  37. Wikłacz żółty
  38. Żołna modrolica

    Pozostałe widziane gatunki:
  39. Wróbel
  40. Brodziec piskliwy
  41. Gąsiorek
  42. Muchołówka szara
  43. Kwokacz
  44. Czapla biała
  45. Czapla nadobna
  46. Wrona orientalna
  47. Wilga
  48. Czapla siwa
  49. Rybitwa złotodzioba
  50. Biegus krzywodzioby
  51. Kulik wielki
  52. Kulik mniejszy
  53. Kamusznik
  54. Sieweczka obrożna
  55. Czapla złotawa
  56. Siewnica

Lista obserwacji mogłaby być sporo dłuższa, ale nie udało nam się zrealizować wszystkich punktów programu jakie pierwotnie zakładałem. Kiedy planowałem wyprawę na Zanzibar miałem nadzieję wybrać się również na wyspę Pemba, gdzie można znaleźć kilka endemitów – niestety przez wrodzonego lenia i udar, który skutecznie mnie odstraszył od takich wojaży, zrezygnowaliśmy z tego planu.

Zanzibar od podszewki – szok kulturowy w cenie biletu

Zanzibar to nie tylko turkusowa laguna z folderu biura podróży — to wyspa, gdzie w ciągu jednego spaceru możesz przejść od luksusowego resortu przez targowisko pełne zapachów goździków i smażonej ryby do wąskich uliczek Stone Town, gdzie pranie suszy się między budynkami z epoki sułtanatu. Bieda jest tu widoczna gołym okiem i nie ma sensu jej romantyzować — ale równie widoczna jest godność, z jaką ludzie tutaj żyją, oraz bezinteresowna serdeczność, którą okazują przybyszom z miejsca, gdzie wszystko jest bogatsze i łatwiejsze. Na plażach nieuchronnie trafisz na beach boyów — lokalnych sprzedawców, przewodników i organizatorów wszystkiego — którzy podejdą z uśmiechem i propozycją wycieczki, masażu albo świeżego kokosa. Część z nich bywa natarczywa, ale agresji tu nie ma; to po prostu ludzie szukający zarobku w miejscu, gdzie turystyka jest jednym z niewielu dostępnych źródeł dochodu.

Ogród hotelu Dongwe Club Vacanze
Ogród hotelu Dongwe Club Vacanze

Warto jednak pamiętać, że rozdawanie pieniędzy, słodyczy czy drobiazgów dzieciom — choć odruchowo wydaje się miłym gestem — w dłuższej perspektywie szkodzi lokalnej społeczności: utrwala żebractwo, zniechęca dzieci do szkoły i sprawia, że każdy biały turysta staje się chodzącym bankomatem. Jeśli chcesz wesprzeć miejscowych, zrób to świadomie — kup coś na targu, skorzystaj z usług lokalnego przewodnika, zjedz w małej restauracji z dala od hotelowej strefy.

Będąc już na Zanzibarze bardzo szybko wejdą Ci w krew 3 zwroty z suahili, które będą bardzo przydatne i sprawią uśmiech na twarzy, każdego napotkanego lokalsa:
Jambo – Cześć!
Pole pole – Powoli, powoli – to ich odpowiedź na każde opóźnienie 😉
no i sławne w świecie – Hakuna matata – nie ma problemu, wszystko git

Podsumowanie – czy warto jechać na ptaki na Zanzibar?

Krótko mówiąc, zdecydowanie tak! Pomimo, że poszukiwanie ptaków nie było tym razem naszym głównym pomysłem na wypoczynek i tylko dwa z ośmiu dni w pełni poświęciliśmy birdwatchingowi, udało mi się zaobserwować 38 nowych na życiowej liście gatunków. A to wynik, który przy bardziej ukierunkowanym wyjeździe na ptaki Zanzibar można by spokojnie podwoić.

Zanzibar ma tę rzadką zaletę, że działa na wielu poziomach jednocześnie — obserwację ptaków można tam bez żadnego problemu połączyć ze zwykłym zwiedzaniem i wypoczynkiem. Egzotyczne ptaki są dosłownie wszędzie, czasami na wyciągnięcie ręki. Las Jozani, namorzyny zatoki Chwaka, otwarte wybrzeża przy odpływie, nieużytki zarośnięte buszem — każde z tych miejsc oferuje zupełnie inną awifaunę. Jeśli więc zastanawiasz się, czy warto kombinować z birdwatchingiem przy okazji urlopu all inclusive — odpowiedź brzmi: absolutnie tak, i to bez żadnych wyrzeczeń dla reszty towarzystwa.

My wybraliśmy ofertę all inclusive w Itaka, i to również był świetny pomysł, pierwszy prawdziwy kontakt z Afryką był nieco szokujący, ale bardzo ekscytujący. Tego właśnie potrzebowaliśmy, a biuro podróży zadbało o wszystkie nasze wygody. Jeśli planujesz obserwację ptaków Zanzibar jako dodatek do urlopu – zdecydowanie polecam tę opcję. Myślę, że kolejną wyprawę do Afryki po tym doświadczeniu będę miał już odwagę zorganizować samemu.

Oceń treść
[Głosów: 1 Średnia ocena: 5]