Przygoda #1 – Poleski Park Narodowy – biwak

Początek września zapowiadał dobrą pogodę, a jako, że żona musiała wykorzystać pozostały urlop przed zmianą pracy trzeba było to wykorzystać! Zgłosiłem 2 dni urlopu i we środę 11.09 zaraz po pracy wybraliśmy się we dwoje na biwak. Wybraliśmy Poleski Park Narodowy – oto dlaczego właśnie to miejsce nas przyciągnęło!

  1. Na tropie ptaków
  2. Perehod – ścieżka ornitologiczna
  3. Ptasie bogactwo
  4. Czahary – Poleski Park Narodowy
  5. Żurawiowa kołysanka
  6. Finał biwaku na ścieżkach Spławy i Dąb Dominik
  7. Poleski Park Narodowy – podsumowanie biwaku

Na tropie ptaków

Wyjazd z Lublina lekko się przeciągnął, musieliśmy spakować kilka dodatkowych rzeczy, zrobić zakupy i powierzyć przyjacielowi opiekę nad naszymi dwoma kotami. Z tego powodu w środę kiedy opuszczaliśmy miasto wstukałem od razu do nawigacji Poleski Park Narodowy. To przy zadaszeniach turystycznych przy wejściu na ścieżkę przyrodniczą Perehod postanowiłem spędzić pierwszą noc.

Wschód słońca nad Poleskim Parkiem Narodowym

Na miejsce dotarliśmy około 17:40, więc postanowiliśmy skorzystać z ostatnich promieni słońca (które tego dnia zachodziło o 18:52) i przejść do najbliższej wieży obserwacyjnej na ścieżce. Ponieważ szybko zachodzące słońce nie dawało większych szans na jakiekolwiek fotografowanie, aparat pozostawiłem w aucie. Szybko tego pożałowałem.

Pierwszym ptakiem jakiego udało nam się zaobserwować na ścieżce Perehod był król polskiego nieba. Dorosły bielik poderwał się do lotu z pobliskiego uschniętego drzewa i szybko zniknął za lasem. Taki obiecujący początek zapowiadał naprawdę udaną wycieczkę. Po kilkunastu minutach spaceru i zaobserwowaniu przez lornetkę kormoranów, gęsi, kilku czapli białych i siwych, sikor, perkozów i kaczek krzyżówek musieliśmy wracać, aby nie rozbijać nowo nabytego namiotu po ciemku. Jak praktyka jednak zweryfikowała, ostatnie śledzie wbijałem już przy świetle latarki czołowej 😉

Na koniec szybko rozpaliłem ognisko – co było dobrym treningiem kilku przydatnych umiejętności. Odkąd nabyłem krzesiwo marki Light my fire staram się nie używać w terenie zapałek czy zapalniczki. Płomień zazwyczaj rozniecam przy użyciu kory brzozy (jak się to robi pokażę w innym wpisie).

Zadaszenia turystyczne w Poleskim Parku Narodowym mają to do siebie, że jest na nich naszykowany opał. Był to jednak opał, z którego ciężko rozniecić ogień. Duże bale dorosłego drzewa długo się rozpalają, a po zmroku nie miałem ochoty wchodzić w gęstwinę po drobniejsze gałązki. Była to jednak okazja do przećwiczenia batonowania nożem. Po kilku minutach ogień już się palił, a my czekaliśmy na wrzątek 🙂

Perehod – ścieżka ornitologiczna

Noc w namiocie pomimo dość niskiej temperatury minęła nam dość komfortowo. Ponieważ żona nie posiada jeszcze turystycznego ekwipunku (poza karimatą), zakładaliśmy, że noce będziemy spędzać niedaleko auta. Dało nam to komfort spakowania dużej ilości koców i poduszek bez zwracania uwagi na wagę czy objętość. Ja jednak chciałem przetestować wygodę noclegu w swoim zestawie (śpiwór + materac samopompujący).

12 września wstałem na długo przed świtem. Szykowałem się do pierwszego przejścia ścieżki solo. Żona w tym czasie jeszcze smacznie spała. Ubrałem się więc w mundur maskujący, uzbroiłem w swój aparat i lornetkę i na jakieś 20 minut przed świtem wyruszyłem w trasę.

Zanim dotarłem nad jeziora stanowiące gwóźdź programu ścieżki Perehod poszedłem w stronę wrzosowisk graniczących ze ścieżką rowerową Mietiułka. To właśnie z tej strony przez całą noc słychać było rykowisko jelenia szlachetnego. Niestety same jelenie schowały się za granicą krzaków, a w Parkach Narodowych obowiązuje zakaz schodzenia ze ścieżek. Niemniej widok pokrytych mgłą wrzosowisk i dochodzące potężne ryki zasłużyły na uwiecznienie 🙂

Rykowisko – Pieszowola – Perehod – Poleski Park Narodowy

Ptasie bogactwo

Nie, nie mam tu na myśli wyłącznie sikory bogatki. 😉 Spacer wzdłuż ścieżki Perehod oferuje mnóstwo ciekawych obserwacji dla każdego miłośnika przyrody. Świt przywitał mnie nad wodą wymarzonym widokiem.

Bielik w Poleskim Parku Narodowym
Poleski Park Narodowy – Bielik na stawach przy ścieżce ornitologicznej – Perehod

Bielik siedział dość daleko, więc jakoś zdjęcia pozostawia wiele do życzenia. Niemniej takie ujęcie jest spełnieniem moich marzeń i celu. To właśnie w tym celu wybrałem Perehod na wędrówkę o samym brzasku.

Aby nie rozwlekać zbyt długo opisowej części, powiem krótko. Dla każdego miłośnika natury Poleski Park Narodowy jest miejscem, które trzeba odwiedzić po prostu obowiązkowo. Pomimo, że była to moja druga wizyta na ścieżce Perehod podczas dwóch spacerów (samotny o świecie, z żoną po śniadaniu) udało mi się sfotografować Perkozka. Którego wcześniej nie miałem na swojej liście udokumentowanych obserwacji.

Poniżej prezentuje galerię wszystkich (nie tylko ptaków) obserwacji z tej ścieżki.

Czahary – Poleski Park Narodowy

Poleski Park Narodowy oferuje wiele ciekawych miejsc. Na drugi punkt programu tego dnia wybraliśmy wycieczkę na ścieżkę Czahary. Dotarliśmy tam około godziny 14 i zostaliśmy na noc. Jak się później okazało – nie powinniśmy, ale o tym kilka zdań poniżej.

Dojazd do ścieżki nie był jakoś specjalnie skomplikowany. Jednak Google Maps poprowadziło nas nie dość, że trasą okrężną to i bardzo nierówną.

Czahary – PRO TIP

Jeśli kiedyś wybierzecie się na tę ścieżkę i będziecie zainteresowani spacerem po kładkach nad bagnem nie zatrzymujcie się na parkingu przy wieży widokowej. Jest to punkt do odpoczynku i obserwacji miejsca wieczornych zlotów żurawi. Do samej ścieżki z tego miejsca pozostaje jeszcze około 2 km drogi przez pola. Swobodnie można pokonać tę drogę autem. Przy wejściu na ścieżkę są zorganizowane miejsca postojowe więc nie ma potrzeby wydłużać spaceru.

Droga do ścieżki dydaktycznej Czahary - świt
Wschód słońca na drodze prowadzącej do ścieżki Czahary

Niestety sierpień 2019 był okrutnie suchym miesiącem. Początek września przywitał nas więc na Czaharach zamiast uroczym bagnem, wyschniętą na popiół rozległą łąką. Jak możecie się spodziewać taka aura nie sprzyjała aktywności fauny. Więc i obserwacje były raczej skromne, choć satysfakcjonujące.

Więcej okazji do ciekawych obserwacji miałem właśnie po drodze przez pola niż na samej ścieżce.

Żurawiowa kołysanka

Zachęcony bliskością wieży obserwacyjnej z widokiem na niedalekie bagno, na którym nocuje całe mnóstwo żurawi, zdecydowałem, że kolejną noc pod namiotem spędzimy właśnie przy zadaszeniach turystycznych przy ścieżce Czahary. Niestety było to wbrew regulaminowi, o czym zostaliśmy o poranku pouczeni przez pracownika Parku. Na szczęście okazał on nam sporo wyrozumiałości. Przyznał, że faktycznie nigdzie nie można znaleźć informacji o tym zakazie nocowania na Czaharach .

Świt na wieży obserwacyjnej był magicznym przeżyciem. Skupiony na wieży obserwacyjnej razem z okazałą grupą miłośników przyrody miałem okazję podziwiać około 5:30 rano wspaniałe widowisko. Niestety słońce wstawało tego dnia bardzo leniwie. Sprawę dodatkowo utrudniała słaba widoczność przez mgłę. Przez to mój raczej mało profesjonalny aparat w połączeniu z umiejętnościami nowicjusza zaskutkowały skromną ilością udanych zdjęć z porannego odlotu setek (o ile nie tysięcy) żurawi.

Finał biwaku na ścieżkach Spławy i Dąb Dominik

Ostatni dzień biwaku w Poleskim Parku Narodowym minął nam dość leniwie. Wybraliśmy się na spacer po dwóch ścieżkach dydaktycznych Spławy oraz Dąb Dominik. Te dwie ścieżki okazały się dość skąpe w możliwości obserwacji zwierząt. Jedynie na Spławach mieliśmy okazje przyjrzeć się z bliska pięknym zaskrońcom, których było zatrzęsienie.

Więcej o tych pięknych wężach znajdziesz w artykule – Zaskroniec zwyczajny – najpospolitszy wąż w Polsce

Poleski Park Narodowy – podsumowanie biwaku

W tym roku na swoim koncie kilka ciekawych wycieczek. Między innymi w Bieszczady, mimo to biwak w Poleskim Parku Narodowym był wyjątkowy. Po pierwsze fantastycznie, ze udało mi się namówić żonę na nocowanie w dość surowych warunkach u samego schyłku lata, kiedy noce bywają już chłodne. Po drugie, trzecie i czwarte – bogactwo przyrody, piękne krajobrazy oraz przemili napotkani ludzie. Wszystko to sprawiło, że ta wyprawa znalazła szczególne miejsce w moich wspomnieniach i na pewno często będę wracał do Poleskiego Parku.

Paweł Warowny - przygodyprzyrody.pl
Przygody Przyrody na pomoście nad Jeziorem Łukie

Przydatne linki:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *