Birdwatching w Poleskim Parku Narodowym

Zdjęty zakaz wejścia do lasów i parków narodowych i ptasi okres lęgowy. Po prostu nie mogłem nie wykorzystać wolnego weekendu na pierwszą w tym roku kilku dniową wyprawę. Wybrałem się zatem na birdwatching w Poleskim Parku Narodowym. Wiosna w Parku przywitała mnie w przepięknym spektaklem życia. Postaram się w kilku zdaniach podzielić się z Wami wrażeniami z tej wycieczki.

Wiosenna wycieczka – Birdwatching w Poleskim Parku Narodowym

Piątkowy poranek okazał się bardzo emocjonujący. Z zegarkiem w ręku wyczekiwałem upragnionego fajrantu w pracy, żeby z miejsca zarzucić plecak na plecy, chwycić lunetę, aparat i jechać na Polesie. Kiedy tylko wybiła 15 ruszyłem wraz z żoną w drogę do wsi Pieszowola, gdzie zaczyna się ścieżka przyrodnicza Perehod. Planowałem spędzić tam najbliższy weekend i cały ten czas przeznaczyć na birdwatching w Poleskim Parku Narodowym.

Wyprawa - birdwatching w Poleskim Parku Narodowym

Plan wyprawy – Birdwatching w Poleskim Parku Narodowym

  • Piątek
    • spacer z żoną i obserwacja do wieczora
    • kolacja przy herbacie z ogniska
    • noc w hamaku przy zadaszeniu turystycznym
  • Sobota
    • kawa, śniadanie, pakowanie obozu
    • wypatrywanie z wieży obserwacyjnej
    • wyprawa na Mietiułkę
    • obejście całej ścieżki Perehod
    • wyjście na okoliczne pola i łąki (poza teren Parku)
    • kolacja przy ognisku
    • noc na glebie
  • Niedziela
    • o samym świcie wyprawa do Pieszowoli na obserwację wiejskich ptaków
    • około 9:00 przyjazd żony
    • śniadanie
    • wyjazd na ścieżkę Spławy
    • wizyta na wieży obserwacyjnej przy ścieżce Czahary
    • powrót do domu

Z miejsca muszę się pochwalić, że udało mi się co do joty spełnić ten plan. Przetestowałem kilka rozwiązań biwakowych. Odwiedziłem miejsca, które od dawna odwiedzić chciałem. Zapolowałem na gatunki ptaków, o których ujrzeniu marzyłem. To ostatnie z różnym skutkiem. Wyprawę – birdwatching w Poleskim Parku Narodowym uważam jednak za bardzo udaną. Oto dlaczego:

Wiosenny birdwatching w Poleskim Parku Narodowym

Odkąd birdwatching wszedł mi w krew i stał się nowym hobby, udało mi się udokumentować w Polsce obserwacje 118 gatunków ptaków. Ponieważ zacząłem spisywać swoje obserwacje około czerwca minionego roku mogę powiedzieć, że było to 118 gatunków w 10 miesięcy.

birdwatching w Poleskim Parku Narodowym - błotniak stawowy
Błotniak stawowy

Podczas trzech dni spędzonych w Poleskim Parku Narodowym udało mi się stwierdzić i rozpoznać 78 gatunków ptaków. Niestety nie wszystkie udało mi się udokumentować. Uparcie polowałem na skrytego w trzcinach bąka i pohukującego gdzieś w gęstwinie dudka, jednak nadal bez satysfakcjonującego efektu w postaci zdjęcia. Podobnie sprawa ma się z kukułką, która tylko mnie okukała, a kiedy udało się dostrzec ją siedzącą na gałęzi starego dębu, czmychnęła gdzieś w gęstwinę.


Przeczytaj również: 15 zasad etyki obserwatora przyrody


Dla wielu turystów ścieżka przyrodnicza Perehod to wyłącznie duże płytkie stawy i gęste trzcinowiska. Nic dziwnego, to wokół tych ekosystemów wiedzie szlak. Miejsce to jednak oferuje o wiele więcej, co postaram się krótko opisać. Zacznę jednak od gwoździa programu.

Stawy i trzcinowiska

Główną atrakcją szlaku Perehod są duże acz płytkie zbiorniki wodne w dużej części porośnięte trzciną. To właśnie taki widok dominuje z wież widokowych ustawionych przy szlaku. Charakterystyka miejsca oferuje bardzo atrakcyjne miejsca do żerowania i gniazdowania dla wielu gatunków ptaków.

Podczas mojego pobytu trzciny aż kipiały życiem. Przeskakujących ze źdźbła na źdźbło potrzosów, trzciniaków, pliszek siwych i brzęczek nie sposób było zliczyć. Na płyciznach na skraju trzcin żerowały czaple siwe i kilka białych. Patrole nad wodą i trzcinami jakby wychowawcy pilnujący swego stadka wykonywały raz po raz błotniaki stawowe. Spośród gęstwiny co rusz można było usłyszeć butelkowe zawołanie bąka, a czujny obserwator mógł dostrzec wpisane do Polskiej czerwonej księgi zwierząt podgorzałki. Zaraz obok nich pływały gągoły, cyranki, cyraneczki, krakwy, krzyżówki, łyski. Wśród nich znalazła się nawet zbłąkana głowienka.

Płycinza i porastający ją tatarak to również świetna kryjówka dla malutkich skrytych zielonek, które podczas tej wizyty miałem okazję obserwować po raz pierwszy w życiu. Obserwując przez lunetę skraj trzcin w upartym poszukiwaniu bąka udało mi się wypatrzeć brodźca piskliwego, a kilka chwil później brodzącego samotnika. Zaś w sobotę dokładnie o godzinie 05:05 kiedy leżałem plackiem wyczekując na dobre ujęcie przepływającego obok perkoza dwuczubego zauważyłem że pływający w oddali bóbr wypłoszył z trzcin pięknego perkozka.

Równie ciekawe rzeczy działy się na otwartej tafli wody. Gładką jak aksamit powierzchnię, co chwile przecinały pływające w kółko rodziny gęgaw ze ślicznymi żółciutkimi młodymi gąskami. Jak zawsze ciekawskie łabędzie nieme i krzyżówki nie miały oporów, aby podpływać nawet na kilkanaście metrów. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji oglądać kaczora krzyżówki przez lunetę w piękny słoneczny dzień, żałujcie. Wilgotne pióra mieniące się w słońcu soczystymi i intensywnymi kolorami upierzenia po prostu zachwycają.

birdwatching w Poleskim Parku Narodowym - bataliony
Stado batalionów

Jeśli ma się choć odrobinę cierpliwości nad wodą pokazują się również rybitwy rzeczne, mewy śmieszki i białogłowe. Mnie zaszczycił również obecnością jeden jedyny kormoran oraz stado przelatujących batalionów. Kiedy natomiast niebo pokryło się chmurami momentalnie nad taflą wody zaroiło się od jaskółek dymówek.

Równie ciekawie robi się gdy głowę zadrze się do góry, nad tymi wszystkimi cudami natury swój patrol powtarzał król przestworzy – bielik. Nad lasem słychać było również bardzo charakterystyczne krakanie kruków, a na moment i tylko raz pokazał się również myszołów zwyczajny.

Olsy, grądy, bory

Spacer szlakiem Perehod wiedzie nie tylko wzdłuż trzcinowisk i stawów, ale również przez rozmaite typy lasów. Idąc ścieżką mamy okazję podziwiać pięknie zielone grądy, zalewowe olsy i gęste ciemne bory świerkowe. Tylko pozornie wyglądające na spokojne i ciche. Wystarczy jednak zatrzymać się na moment żeby las ożył i wybuchł kakofonią śpiewów.

zięba - birdwatching w Poleskim Parku Narodowym

Wśród zielonych koron drzew udało mi się dostrzec pięknie śpiewające zięby, żerujące na czarnej olszy czyże i dzięcioły duże pracujące przy wykuwaniu dziupli spełniających standardy mody na sezon 2020. Na brzozach z kolei roiło się od piecuszków, kapturek, pierwiosnków, świergotków drzewnych. Pokazały się również sikorki bogatka, modraszka i sosnówka. A kiedy zbliżyłem się za bardzo dostałem głośną reprymendę od wiecznie czujnej sójki.

W olsie przy południowej części szlaku udało mi się dostrzec dzięcioła czarnego i średniego, kowalika i kilka rudzików wesoło przeskakujących z gałązki na gałązkę wśród obalonych starych drzew. Tutaj również moja dyskrecja i ciche zachowanie przyniosły bardzo sympatyczny efekt. Możliwość obserwacji sarny europejskiej przy śniadaniu.

Kozioł sarny europejskiej - wiosna w poleskim parku narodowym
Kozioł sarny europejskiej

W gęstwinie gałązek tworzących nieprzeniknione krzewy dał się również dostrzec i usłyszeć kos i strzyżyk. Zaś na samych drogach pośród lasów co rusz można było dostrzec wyszukującego smakołyków śpiewaka.

Łąki, pastwiska, rozlewiska

Równie ciekawie co nad wodą i w lesie było na roztaczających się opodal ścieżki rowerowej Mietiułka, rozlewiskach i łąkach. W zaroślach przy płynącej wzdłuż ścieżki rzeczce udało mi się dostrzec i upolować rokitniczkę.

Również na tamtejszych łąkach wiele się działo. Na ścieżce udało mi się z oddali dostrzec bardzo płochliwe tego ranka szczygły, kląskawki i pokląskwy (to była moja pierwsza obserwacja pokląskwy). Z bujnych kęp traw słychać było pobekiwanie kszyków, a opodal na pastwisku stała samotna czajka.

Wracając w stronę Perehodu miałem szczęście po raz pierwszy spotkać lerkę, która szukała pożywienia wśród niepewnie zieleniących się traw. Natomiast na samej ścieżce, na pasie zieleni pomiędzy koleinami zauważyłem niebywałą piękność rzekotkę drzewną. O której z miejsca mogę sprzedać Wam ciekawostkę – wcale nie jest żabą!

Birdwatching w Poleskim Parku Narodowym 27
Rzekotka drzewna

Nie chcąc tracić nic z uroku okolicy wyszedłem również poza obszar Poleskiego Parku Narodowego na pobliskie pola uprawne. Jak się okazało była to bardzo dobra decyzja. Już na samym początku miedzy, której uparcie się trzymałem nie chcąc deptać komuś kiełkujących upraw, przywitały mnie wesoło śpiewające skowronki. W oddali natomiast dostrzegłem spacerującego dostojnika – żurawia. Kiedy rozstawiłem lunetę żeby dokładniej mu się przyjrzeć okazało się że jest ich więcej, a zaraz za nimi zauważyłem siedzącego na krzewie srokosza.

Niestety żurawie dość szybko doleciały, jednak ptak który pojawił się w ich miejsce zrekompensował stratę w 100%. Chwilę później nadleciał wypatrujący ofiary błotniak łąkowy, z którym również było to moje pierwsze w życiu spotkanie. Kiedy już miałem zamiar wracać i zawróciłem na swojej miedzy, zauważyłem nad Parkiem dwa krążące bociany czarne. A zaraz przy drodze, do której chciałem wrócić żerował bocian biały.

Wieś Pieszowola

Kiedy po przebudzeniu w niedziele o świcie do moich uszu doszedł charakterystyczny odgłos dudka, wiedziałem, że ten poranek spędzę właśnie w okolicy wsi Pieszowola. Pomimo, że samego dudka nie udało mi się wypatrzeć była to bardzo dobra decyzja. W pobliżu gospodarstw, aż roiło się od ptaków. Spotkałem tam całą masę wróbli i mazurków, które bardzo chętnie korzystały z gniazd bocianów białych. Pojawiły się również gołębie, grzywacze, dzwońce, makolągwy, kopciuszki, szpaki, trznadle, sroki, sierpówki, kwiczoły, kawki i kulczyk. A zza okolicznych domów co chwila było słychać krzyk bażanta.

Podsumowanie

Pomimo, że pogoda pozostawiała wiele do życzenia – zarówno do prowadzenia obserwacji, fotografowania i noclegu pod chmurką – ten wyjazd był fantastycznym i wymarzonym powitaniem wiosny. Spektakl życia jaki mogłem obserwować i w jakim mogłem pośrednio uczestniczyć był bardzo odświeżającym doświadczeniem. Tego typu kontakt z naturą po dłużącej się pandemii i zakazie wychodzenia był dokładnie tym czego potrzebowałem i o czym marzyłem od zimy.

Jeśli i wy macie dość już zamknięcia w betonowych ścianach polecam wyprawę na birdwatching w Poleskim Parku Narodowym. Bilet bardzo łatwo możecie zakupić online – przelew z odpowiednim tytułem wystarczy (szczegóły na stronie – Poleski Park Narodowy). Pamiętajcie jednak, że korzystanie z Parków Narodowym poza standardowymi zasadami – o których pisałem tutaj – Parki Narodowe – obowiązuje nakaz używania maseczek i rękawiczek podczas korzystania z kładek, wież obserwacyjnych, czatowni i zadaszeń turystycznych.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *