Jesienne ptaki nad Zalewem Zemborzyckim

Miniona sobota zapowiadała się wspaniale. Prognozy pogody przepowiadały piękny, ciepły, słoneczny dzień. A ja nie miałem na tę sobotę, absolutnie żadnych zobowiązań. Plan był zatem prosty – wyruszam nad Zalew Zemborzycki, aby sprawdzić jakie jesienne ptaki uda mi się spotkać.

Jesienne ptaki Zalewu Zembrzyckiego

Przez większość lata, każdą chwilę jaką spędziłem nad wodą wypatrywałem innych kaczek niż pospolite krzyżówki. Niestety bez efektów. Nawet na ścieżkach ornitologicznych Poleskiego Parku Narodowego słynących z bogactwa gatunków ptaków wodnych się nie udało. Widywałem masę kormoranów, perkozów, gęsi, ale nie kaczek. Z nadzieją na ciekawe obserwacje nowych gatunków kaczek zapakowałem plecak, wsiadłem na rower w ciepły listopadowy poranek wybrałem się nad Zalew Zemborzycki.

Jesienne ptaki nad Zalewem Zemborzyckim 1

Awifauna Zalewu Zemborzyckiego

Ze względu na miejsce zamieszkania, nad Zalewem Zemborzyckim jestem dość często. To w końcu tylko 15 minut rowerem i już mogę cieszyć się terenami zielonymi, pięknym zbiornikiem wodnym, pobliskim lasem i tzw. rękawem – najdzikszym miejscem zalewu o charakterystyce bagnisto-szuwarowej (jest to zwężenie zalewu na jego południowo-wschodniej części). Częste odwiedziny pozwoliły mi, myślę, że już dobrze zapoznać się awifauną tego miejsca. Jednak każde odwiedziny to nowe zaskoczenie. Zalew to naprawdę skarbnica przyrody.

Podczas moich dotychczasowych wycieczek z lornetką i aparatem miałem okazję zaobserwować tam mnóstwo gatunków ptaków:

Wystarczy odrobina uwagi i ciche zachowanie. Nawet tak blisko dużego miasta natura potrafi zaskoczyć swoim bogactwem i pięknem. Właśnie z powodu owego bogactwa i bioróżnorodności tego środowiska miałem nadzieję, że tym razem uda mi się spotkać jakieś nowe gatunki kaczek, które przecież mają tam świetne warunki bytowania. Jako, że nie musiałem się śpieszyć postanowiłem spędzić tam cały dzień. Zabrałem więc ze sobą nowy tytanowy kubek, kiełbaskę, kilka bułek i kawę.

Jesienne obserwacje

Wyprawa choć krótka i w tereny znane mi bardzo dobrze, okazała się satysfakcjonująca i zaskakująca. Kiedy dotarłem na sam zalew wyjątkowo postanowiłem wybrać inną niż zazwyczaj trasę.

Każdy mój wypad w to miejsce ma swój cel w okolicach rękawa. Jest to zdecydowanie najciekawszy, najcichszy i oferującą najładniejsze widoki zakątek zalewu. Praktycznie każdy mój wypad w te okolice odbywa się ścieżką rowerową wiodącą przez las przy wschodnim brzegu zbiornika. Tym razem jednak wybrałem ścieżkę po zachodniej stronie.

Pierwsze jesienne ptaki jakie miałem okazję obserwować to jak zwykłem mawiać okołozalewowy standard 😉 Praktycznie wszędzie przy zalewie można dostrzec sroki, sójki, gawrony, kawki, wrony siwe, kaczki krzyżówki i czernice. Na wysokości otwartego w sezonie letnim baru Widok dostrzegłem duże stado buszujących na polach mazurków.

Jadać dalej w stronę mostu nad ulicą Cienistą spotkałem bardzo towarzyskie stadko. Hałaśliwe mewy śmieszki rywalizowały o najlepsze miejsca do obserwacji okolicy. Bardzo ochoczo również pozowały do zdjęć. Przyciągnąłem również uwagę bardzo ciekawskiego łabędzia niemego. Który podpłynął pod sam brzeg, prawdopodobnie był on przyzwyczajony do karmienia przez spacerowiczów. Niestety nie miałem nic wartościowego co mógłbym mu rzucić, a nie jestem zwolennikiem karmienia ptaków pieczywem.

Śniadanie nad zalewem

Kiedy nieśpiesznie dotarłem w okolice rękawa zalewu solidnie już zgłodniałem. Poza tym nastał czas na poranną kawę. Znalazłem więc stare stanowisko wędkarskie z miejscem na ognisko i postanowiłem zjeść gorące śniadanie. Kilka minut zbierania chrustu i już cieszyłem się ogniem i skwierczącą nad nim kiełbaską.

Podczas krótkiego biwakowania miałem nawet gości. Najpierw nawiedził mnie wzburzony strzyżyk. Chwilę później, aby sprawdzić o co cały ten ambaras, zaleciała samiczka bogatki zwyczajnej.

Zakupiony na aliexpress tytanowy kubek z górnym uchem spisał się świetnie, woda na kawę zagotowała się szybko. Miałem obawy, że będę miał kłopot z napiciem się kawy, ponieważ nie zabrałem ze sobą swojego składanego gumowego kubka. Obawy jednak szybko poszły w niepamięć. Kubek bardzo szybko wytracał temperaturę. Do tego stopnia, że po kilku minutach mogłem złapać nawet za dno. Kawa w środku za to, utrzymywała ciepło bardzo długo.

Nowe zaobserwowane gatunki

Jesienna wyprawa nad zalew okazała się zaskakująco obfita w gatunki ptaków jakich do tej pory nie miałem okazji oglądać. Było na tyle ciekawie, że postanowiłem ponowić spacer kolejnego tygodnia. Z drugiego spaceru nad zalewem nie będę tworzył wpisu. Dlatego poniżej publikuję zdjęcia nowych gatunków na mojej obserwacji z obu przygód.

Zalew Zemborzycki – bogactwo gatunków

Oba jesienne spacery były dla mnie nie tylko okazją do zaobserwowania nowych gatunków i podładowania baterii. Również spotkanie gatunków ptaków, które widywałem już wcześniej sprawiło mi wiele przyjemności. Największym zaskoczeniem był dla mnie widok zimorodka w bardzo ruchliwym miejscu – zaraz przy ścieżce rowerowej – oraz małe stadko raniuszków buszujących po gałązkach brzozy.

Zimorodek jak zawsze czmychnął nim udało mi się zrobić dobre zdjęcie. Mam nadzieję, że przy kolejnym spotkaniu będę miał więcej szczęścia i uda mi się w końcu zrobić satysfakcjonujące zdjęcie.

Ponieważ tej jesieni jeszcze nie raz wybiorę się nad zalew z lornetką i aparatem, jesienne ptaki jakie spotkam zasilą poniższą galerię.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Anna pisze:

    Witam! Chciałam się pochwalić, że dwa dni temu widzieliśmy nad Zalewem od ul. Cienistej dudka. To pierwszy nasz dudek w tych okolicach…

    • Paweł pisze:

      Gratulacje! Ja jeszcze nie miałem szczęścia obserwować dudka. W miniony weekend polowałem na niego w Pieszowoli, bo od 5 rano słychać było jego dudnienie, jednak nadal bez sukcesu. Przy Cienistej bywam dość często, jeśli go usłyszę to na pewno się tam zasadzę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *