Kiedy wiosenna Akcja Bałtycka stała się tylko wspomnieniem od razu zatęskniłem za specyficznym klimatem tego wydarzenia i tymi, którzy je tworzyli, ludźmi i ptakami. Decyzja była więc dość prosta, a jeszcze bardziej ułatwiła mi ją żona – jesienią oboje jedziemy na Akcję Bałtycką! Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy, a dziś nadszedł czas na podsumowanie tej decyzji. Jak wspominamy obóz ornitologiczny na Mierzei Wiślanej? Za chwilę Wam opowiem!

Obóz ornitologiczny – Akcja Bałtycka – Mierzeja Wiślana

W zasadzie już wiosną podczas powrotu z obozu ornitologicznego na Helu wiedziałem, że to nie będzie ostatnia przygoda z obrączkowaniem ptaków i ludźmi z Akcji Bałtyckiej. Bardzo serdeczna atmosfera, mnóstwo ciekawych ludzi, ptaków i jeszcze więcej okazji do nauki czegoś nowego i ekscytujących spotkań z dziką naturą już wtedy skłoniły mnie do snucia planów na przyszłość. Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że tak szybko będę miał okazję znów wybrać się na obóz ornitologiczny.


Relacja z wiosennej wyprawy na obóz na ornitologiczny Akcji Bałtyckiej na Helu


Moje opowieści i zdjęcia jakie przywiozłem z wiosennej wyprawy wzbudziły w żonie zazdrość, dzięki której już kilka miesięcy po powrocie z Akcji Bałtyckiej znowu na nią jechałem. Tym razem autem, a nie pociągiem, i tym razem nie sam 😉 Ponieważ podczas jesiennego obrączkowania obóz ornitologiczny na Helu nie jest czynny, wybraliśmy się na Mierzeję Wiślaną, do Krynicy Morskiej.

Droga na obóz choć długa minęła nam dość szybko i bez większych przygód, choć już zaraz po wyjeździe z Lublina nasz stary wehikuł napędził nam trochę stracha. Koniec końców udało nam się szczęśliwie dotrzeć i już pierwszego wieczora, po zapoznaniu się z ekipą wybraliśmy się na romantyczny spacer nad morzem. Nasze obowiązki miały zacząć się dopiero następnego dnia.

Jak funkcjonuje obóz ornitologiczny?

Obóz ornitologiczny na Mierzei Wiślanej funkcjonuje identycznie jak ten na Helu. Wszyscy uczestnicy obozu zobligowani są do współpracy pod okiem kierownika, a do ich obowiązków należą:

  • kontrole sieci – w normalnych warunkach co godzinę, podczas deszczu co pół godziny, a w nocy co dwie godziny
  • dbałość o czystość w obozie i w okolicy
  • przygotowanie opału
  • uzupełnianie zasobów wody u lokalnego gospodarza
  • zapisywanie pomiarów podczas obrączkowania
  • wyprawy na zakupy
  • doraźne prace obozowe
  • słuchanie kierownika 😛

Podział obowiązków polega na zasadzie dogadania się między sobą, więc każdy może wybrać coś w czym czuje się dobrze. Jak możecie sobie wyobrazić zdarzają się momenty kiedy każdy ma coś do roboty, szczególnie podczas nalotów ptaków. A z drugiej strony czas błogiej nudy, którą można sobie w ciekawy sposób zorganizować, nie należy do rzadkości. Ja ten czas zazwyczaj spędzałem z aparatem w ręku.

Akcja Bałtycka organizuje swój obóz ornitologiczny w namiotach, które stoją rozstawione w lesie przez kilkanaście tygodni. Jednak warunków tam panujących osobiście nie nazwałbym obozowymi. Toaleta wymieniana co kilka dni, grube wygodne materace, stały dach nad głową, możliwość wzięcia ciepłego prysznica, ocieplane i wyizolowane miejsce do przygotowywania i spożywania posiłków… to wygody do których mi się tęskni kiedy ruszam w las z plecakiem.

Pamiętaj jednak, że obóz jest w lesie, a w lesie to my jesteśmy gośćmi. Nie powinno więc Cię dziwić bliskie sąsiedztwo mieszkańców lasu, szczególnie tych ośmionożnych, które lubią się chować pod tropikiem namiotu 😉

Krynica Morska – ptasie Eldorado

Lokalizacja obozu Akcji Bałtyckiej niedaleko Krynicy Morskiej to świetna gratka dla birdwatchera z południa Polski. Każdą wolną chwilę starałem się spędzać na poszukiwaniu ptaków, o których mogę tylko pomarzyć na Lubelszczyźnie. Jeszcze w drodze nad morze zaglądałem do zgłoszonych przez ornitho.pl obserwacji z tego miejsca, żeby przeanalizować jakie mam szansę spotkać coś czego jeszcze nie widziałem. A zgłoszeń ciekawych gatunków z okolic Krynicy Morskiej we wrześniu naprawdę nie brakuje. Rozmarzyłem się więc o wszystkich siewkach, biegusach, drapolach, mewach, wróblakach i prawdziwych rzadkościach jakie mogę wypatrzeć.

Tym razem niestety nie udało mi się spotkać spektakularnego okazu jak modraczek, którego miałem szczęście fotografować na Helu. Jednak ogromnej różnorodności jaką oferuje to miejsce trudno nie docenić. Mieszkając w obozie ornitologicznym na Mierzei Wiślanej miłośnik ptaków ma do dyspozycji naprawdę pokaźną liczbę środowisk, w których może obserwować rożne gatunki ptaków.

Obóz ornitologiczny rozbity jest w lesie przy Zalewie Wiślanym porośniętym w tym miejscu bardzo szerokim pasmem trzcin. Jest więc to wymarzone miejsce do obserwacji wielu gatunków typowych dla tego środowiska jak trzcinniczki, rokitniczki, trzciniaki, potrzosy, błotniaki stawowe, kszyki, wąsatki i inne typowe dla tego środowiska.

Las, w którym stoi obóz oferuje kolejną gamę ciekawych gatunków. Sikory, dzięcioły, muchołówki, pleszki, pliszki, rudziki, pełzacze, sójki. Cała leśna zgraja, którą można spotkać na co dzień dodatkowo zasilona ptakami odpoczywającymi w lesie podczas powrotu z lęgowiska.

No i główny gwóźdź programu, plaża i morze, które o tej porze roku pełne są ptaków. Nie tylko tych, które tam przebywają na stałe, ale również i tych migrujących i odpoczywających podczas migracji. Krótko mówiąc cała plejada biegusów, siewek, mew, rybitw, drapieżników i wielu innych. Ponieważ w moich okolicach nie brakuje trzcinowisk i lasów, za to do morza mam kilkaset kilometrów oczywiście skupiłem się na wypatrywaniu ptaków morskich, których nie mam szans obserwować w rodzinnych stronach.

Życiówka wzbogacona – co udało mi się wypatrzeć nad Bałtykiem

2021 rok rozpocząłem ze 172 gatunkami na polskiej życiówce, czyli liście ptaków, które udało mi się sfotografować w Polsce. Za cel na ten rok obrałem dobicie do 200 gatunków, wydawało mi się, że w sytuacji kiedy mam już dość dużo gatunków o kolejne będzie trudno. Realizacja tego celu pewnie byłaby zagrożona, gdyby nie 2 wyjazdy na Akcję Bałtycką gdzie miałem okazję wypatrzeć kilka ptaków, których próżno szukać wkoło Lublina. Na wiosennej wyprawie na obóz ornitologiczny na Helu udało mi się wypatrzeć i sfotografować aż 9 nowych dla mnie gatunków (niestety słonka, którą widywałem wówczas prawie codziennie nadal nie pozwoliła zrobić sobie zdjęcia).

Wyjeżdżając na jesienną edycję Akcji miałem już zrealizowany cel 200 gatunków, jednak nadal zależało mi na znalezieniu czegoś nowego. Okazało się, że pobyt na obozie obrączkarskim niemal gwarantuje sporą liczbę nowości, ponieważ z jesiennej wyprawy również wróciłem z 9 nowymi gatunkami ptaków, których jak dotąd nie miałem okazji fotografować. W ten sposób na listę wskoczyła bardzo pospolita na pomorzu mewa srebrzysta.

W sieci złapały się pospolita, ale skryta i trudna do identyfikacji gajówka i rzadkie podróżniczek i muchołówka białoszyja. Okazja na 10 gatunek przeszła mi koło nosa, ponieważ kiedy w sieci trafiła muchołówka mała, biegałem z aparatem za biegusami.

Zaś na samej plaży udało mi się natknąć na rybitwę wielkodziobą, rybitwę czubatą, piaskowca, biegusa rdzawego i szlamnika, z którym spotkanie będę wspominał bardzo dobrze i bardzo długo.

Wróciłem do domu z listą zamkniętą na świetnym (w porównaniu do celu jaki stawiałem sobie na ten rok) wyniku 213 gatunków sfotografowanych w Polsce! A do końca roku na pewno będzie jeszcze kilka okazji wyhaczyć coś nowego!

Pełną galerię sfotografowanych przeze mnie ptaków w Polsce i za granicą znajdziecie tutaj – Ptaki – udokumentowane obserwacje.

Dlaczego warto wybrać się na obóz ornitologiczny?

Powodów dla których warto wziąć udział w obozie ornitologicznym jest naprawdę dużo. Przede wszystkim uczestnicy obozu są wolontariuszami, a od dawna wiadomo, że pomagając innym pomagasz sobie. To naprawdę bardzo prosta i przyjemna okazja, żeby zrobić coś pożytecznego, a jeśli nie jesteś pracownikiem naukowym, to niecodziennie zdarza Ci się pewnie mieć realny wpływ na naukę. Obóz ornitologiczny daje taką możliwość, Twój wkład oczywiście nie będzie wielki, ale jest to mała cegiełka, dzięki której możesz lepiej poznać naszych skrzydlatych przyjaciół i pomóc ich chronić.

Udział w obrączkowaniu ptaków jest też fantastyczną okazją do nauki i naprawdę bliskiego kontaktu z ptakami, które zazwyczaj możemy tylko obserwować z oddali. Obrączkarze to prawdziwa kopalnia wiedzy na ten temat, w dodatku są to ludzie pełni pasji, więc wiedza, którą mogą nam przekazać jest podana w ciekawej formie.

Kolejną ogromną zaletą są inni wolontariusze. Nawet się nie spodziewasz jak ciekawych ludzi możesz spotkać podczas obrączkowania ptaków i jak ciekawe są ich powody pobytu tam. Jeśli więc nie straszna jest Ci ochotnicza praca i trochę niewygody, to wyjazd nie tylko na Akcję Bałtycką, ale i inne obozy obrączkarskie, może być wymarzoną przygodą.

Jeśli więc niecodziennie masz okazję podziwiać polskie morze, obcować z ciekawymi ptakami, poznawać interesujących ludzi i przeżywać emocjonujące przygody, obóz ornitologiczny będzie naprawdę super, opcją. Sprawdź sam.

Nie możesz pojechać, ale chcesz pomóc? Nic straconego

Chcesz pomóc zbierać dane, dzięki którym poznajemy zmiany w migracji ptaków, ale nie możesz wybrać się na obóz ornitologiczny? Nadal możesz to zrobić wspierając darowizną Fundację Akcja Bałtycka, która zbiera środki na rozwój badań i edukację lub robiąc zakupy w sklepie z rudzikiem – https://www.facebook.com/sklepikzrudzikiem.

Każdy sposób jest dobry, wystarczy jedynie odrobina chęci!

Oceń treść
[Głosów: 7 Średnia ocena: 5]